Zagraliśmy jesienią 2016

Pomyśleć, że właśnie mija tydzień od chwili gdy kończyliśmy ostatnią sesję na jesiennym wyjeździe erpegowym, ależ ten czas pomyka… Cóż, może tak szybko zleci do lutego, zobaczymy.
g201600
Gramy Edycja Jesień ’16 to był dla mnie bardzo dobry wyjazd erpegowo, czas spędzony na grze pozwolił na długo doładować baterie, które w najbliższym okresie bardzo mi się przydadzą. Prawie wszystkie sesje się odbyły, choć na jednej ekipa wyszła niewiele ponad zrobienie postaci. Ale po kolei.
g201601
Przez dłuższy czas zjeżdżaliśmy się w czwartek czysto towarzyski, a sesje zaczynały się w piątek rano, jak już ekipa się wyszumiała i odespała. Mimo, że w czwartek było fajnie, gdzieś tam zawsze chodziło mi po łbie, żeby poprowadzić już wtedy, próbowałem to nawet przełamać pierwszą sesją kampanii WWR, ale wyszło tak sobie, odpuściłem. Aż w końcu Triki, u którego też głód grania się zaostrzył zaczął czwartkowo kampanię Degenesis, ja dorzuciłem Biuro i zaskoczyło, to było w lutym. W lipcu było Degenesis i mój Lankhmar, a tym razem poleciały trzy sesje: Tunele i Trolle poprowadził Seji, Triki kończył kampanie Witch Huntera, w którą ja grałem, a Paladyn pomistrzował Dark Sun. Na zdjęciu powyżej zło dobrem zwyciężaj, czyli inkwizytorzy Uwe i Błażej. Poniżej Paladyn prowadzi Magdzie, Paciorowi i Zientolowi.
g201603Trzy sesje równolegle na trzynaście osób, bo tyle dotarło w piątek, kurcze, serce rośnie, dawno nie widziałem tylu erpegowców na raz, którzy… grają.
Dla mnie ten wieczór był bardzo udanym zwieńczeniem długiej witchhunterowej kampanii, było epicko, były rzuty o wysoką stawkę, istna jazda na krawędzi przepaści, a wszystko zakończone nawiązaniem do historii, czyli wielkim pożarem Londynu.

Piątek to dla mnie dwie sesje, obydwie poprowadzone. Mimo, że na początku tygodnia jeszcze łowiłem patenty (dzięki za pogaduchy, Triki) wyszło całkiem, całkiem – choć jako prowadzący niedosyt jakiś tam miałem, nie powiem. Najpierw było Biuro w realiach Tropicany, jedną trzecią pomysłów gracze ominęli, jedna trzecią rozegrali kompletnie inaczej, ale reszta weszła jak trzeba, co w sumie utworzyło bardzo fajną mieszankę, która dała mi pokombinować i pograć. Sporo zamieszania wprowadziła postać Mara (imię postaci nieważne, istotne kto grał), która z zachowaniem nierzucającego się w oczy tajniaka nie miała absolutnie nic wspólnego, ale kombinacje reszty graczy i świetne wykorzystanie kart z Talii Przygód zrobiły swoje. Biuro – Tropicana welcome to:
g201605
W tym samym czasie Seji po raz drugi rozprawił się w Tunelach z Trollami:
g201604
A Zientol poprowadził pulpową Sensację i Przygodę:
g201606
Po południu dojechała reszta ekipy i zrobiło nas się dwadzieścia jeden osób, a to oznaczało granie na cztery ekipy jednocześnie. Dominik zabrał się za klimatyczne robienie postaci do Kronik Mutantów, które skończyło się jednym skirmishem po północy. Sławek zabrał Cthulhową ekipę do Luksoru:
g201608
Triki kontynuował kampanię Degenesis:
g201607
A ja poprowadziłem Lankhmar, którego pierwotnie nie miałem w planach, a który przeradza się w miejską kampanię fantasy. Byłem o włos od Imago Mortis, ale raz – skopiowałbym klimat Biura, a dwa Furiath podczas zapisów powiedział, zagram w Imago, ale jak możesz, to zmień na Lankhmar. Pomyślałem o Mamie Żuja i zmieniłem, nie kryję że był to strzał w dychę. Jako MG bawiłem się super, myślę, że gracze też mieli frajdę. Knucie, kości i Mama Żuja, oj tak, do powtórzenia w lutym, zdecydowanie:
g201609
Sobotę zaczęliśmy z Zydym od tradycyjnego już tenisa stołowego, poniższe zdjęcie uwiecznia zziajanego dziada ze sparing partnerem po dziewięciu setach. Złe dla mnie jest to, że to ja jestem zziajanym dziadem, złe dla Zydego jest to, że z zziajanym dziadem przegrał. Rewanż w lutym:
g201602
Sobota to odespanie sesji i integracji, a dla niektórych karcianek i pokera. Ponownie poleciały cztery sesje równocześnie. Paladyn poprowadził Call of Cthulhu, lokację na sesję miał spokojną i fajną, ale aparat Magdy tam nie dotarł. Futiath hołubił swe dziecię – Fiodora dzień wcześniej, tym razem Klanarchię:g201610
Magda poszeryfowała czterem amigos, to chyba też będzie kampania:
g201612

A ja zagrałem sobie kolejne dwa latka w Pendragonie. Sporo się działo, były emocje, trochę nerwów, sporo kminienia, czekam na ciąg dalszy . Na zdjęciu poniżej Maro odgrywa postać… a może to przerwa w sesji🙂
g201611
Na koniec oczywiście słitfocia, którą tym razem popełniliśmy w sobotę, przy pełnym składzie. Dzięki dla Trikiego i Sejiego za wspólną podróż, dla Psyla za partie bilarda i gaszenie świateł codziennie nad ranem, dla Zydego, ze nie zasnął na żadnej sesji, Mara za baloniki, ostatnią niedzielę i cztery nogi… W sumie wszystkiego i tak nie wymienię, więc – do zobaczenia w lutym. Udział wzięli:
g201616
Od lewej Łukasz, Dominik, Jaro, Magda, tsar, Zientol, Paladyn, Pacior, Triki, Maro, Zydy, Mieszko, Seji, KFC, Senmara, Furiath, Michu, Monika, psyl, Smartfox i karp

Opublikowano Wyjazdy erpegowe | 17 komentarzy

Gramy Edycja Jesień – GEJ 2016 – organizacyjnie

Wiewiórki donoszą z lewej i z prawej, że w związku z brakiem wiadomości o wyjeździe, który już za tydzień, gdzieniegdzie narastają niepokoje. No to żeby zadośćuczynić dzisiaj spora garść informacji. Najpierw drobne przypomnienie, bo są tacy, którzy jadą z nami po raz pierwszy i tacy, którzy jadą po przerwie.

gramy2016

Gdzie: wracamy do Chaty Morgana, info o miejscu i dojeździe TUTAJ. Mamy zarezerwowane obydwa budynki (raczej nikogo innego nie będzie). Dostępny jest bilard, piłkarzyki, stoły do planszówek i erpegów. Nie ma w pełni wyposażonej, samoobsługowej kuchni, jest jedna lodówka, talerze, sztućce, kubki, szkło.
Koszt: nocleg 40 zł od głowy za noc, wyżywienie 13 zł od głowy za jednogarnkowy ciepły posiłek. Zapisy na jedzonko otwieram teraz, proszę się zgłaszać w komentarzach poniżej – menu raczej bez zmiany, chyba, że ktoś z obecnych poprzednio uważa inaczej (czwartek kiełbachy, piątek ryż+kurczak w sosie curry, sobota gulaszowa)
Kiedy: 2o-23 października (choć kilka osób jest od piątku, co widać poniżej).
Skład:
Jest nas 23 osoby, z czego Viola nie erpeguje, a Ewa nie nocuje.
Od czwartku: karp, tsar, Triki, Paladyn, Maro, Furiath, Magda, Jaro, Psyl, Zydy (być może piątek), Zientol, Mieszko, Seji, Pacior,
W piątek dojeżdżają: KFC, Dominik, Viola, Łukasz, Senmara, Hańcza, Smartfox, Monika i Michał
Dojazd:
Transport można omawiać na privy, ale jak ktoś nie ma pomysłu jak dotrzeć, to pytać w komentarzach poniżej.

Rozkład jazdy na miejscu:
Misiowie Gry są już zapisani (oprócz Zientola, który nie zapisał się na piątek po południu), podobnie jak osoby grające kampanie – zostało niewiele do zrobienia. Tradycyjnie już robię limity ludzi na sesji, żeby nie było, że ktoś ma 6 graczy, a ktoś jednego. W czwartek i piątek rano limit na sesji cztery osoby, w piątek wieczorem i w sobotę trzy sesje po czterech graczy i jedna pięciu. Takie coś “//” po ostatnim graczu oznacza komplet ludzi na sesji.

Sesje:
czwartek
Witch Hunter (Triki): karp, Maro, Zydy, Jaro//
Tunnels & Trolls (Seji): tsar, Psyl, Mieszko, Furiath//
Dark Sun (Paladyn): Magda, Zientol, Pacior//

piątek rano
Tropicana welcome to (karp): tsar, Maro, Paladyn, Triki//
Tunnels & Trolls (Seji): Senmara, Magda, Pacior, Zydy//
Sensacja i Przygoda (Zientol): Psyl, Jaro, Mieszko

piątek wieczór
Degenesis (Triki): Smatrfox, Maro, Psyl, Zientol//
Lankhmar (karp): Furiath, Zydy, Jaro, Hańcza//
Kroniki Mutantów (Dominik): Paladyn, Michu, Łukasz, Mieszko//
Call od Cthulhu (tsar): Seji, Magda, KFC, Pacior, Monika//

sobota
Pendragon (Smartfox): karp, Maro, Triki, Zydy//
Klanarchia (Furiath): Seji, Zientol, KFC, Jaro, Senmara//
Deadlands (Magda): tsar, Pacior, Psyl, Michu//
Call of Cthulhu (Paladyn): Dominik, Łukasz, Monika, Hańcza, Mieszko//

Tak tylko przypomnę, sesje u Paladyna są bezalkoholove, jak komuś browar przyspawali do łapy, to niech odpuści. A teraz kto pierwszy, ten lepszy.

Koszulka
Tak, to powyżej, to wzór z koszulki (jeszcze będzie poprawiny: dojdą brakujące nicki, data, tu i ówdzie pojawi się czerwień, takie tam). Co bardzo istotne – zamówienie na koszulki muszę złożyć jutro do godziny 14. Bardzo proszę poniżej wpisywać chętnych do zakupu i rozmiar. Jak ktoś nie wie jaki rozmiar, to odsyłam na stronę Grumpy Geeks, gdzie można znaleźć tabelę z rozmiarówką. Koszt koszulki zamknie się w 25 zł za sztukę.
Koszulki:
Damskie
S: Viola
M: karp, Zyda, Magda,
L: Senmara
XL:

Męskie:
S:
M: Pacior, KFC, Psyl, Łukasz, Mieszko,
L: Zydy, Paladyn,
XL: karp, Seji, tsar, Dominik, Zientol, Furiath, Jaro, Hańcza,
XXL: Michu, Wajs, Smatrfox,
Namiot: Maro

Żarełko: karp, Triki, KFC, Seji, Zydy, tsar, Psyl, Monika, Michu, Dominik, Pacior, Zientol, Furiath, Smartfox, Jaro, Magda, Maro, Hańcza, Łukasz, Viola, Mieszko

Na razie tyle.

Opublikowano Wyjazdy erpegowe | 40 komentarzy

WWR: Dziedzictwo, Dacja część 8

Tym razem legioniści powracają do Dacji pod wodzą cesarza Trajana, który zamierza doprowadzić do końca to, co zaczął pod Adamclisi. Sesja została rozegrana w lipcu podczas Resetu’16, a udział w niej wzięła ekipa w odrobinę zmienionym składzie:
Kevin – centurion Optimus Furius Sulla,
Triki – tesserarius Neron Tytus Gaius,
Maro – dekurion Spurius Tantus Inerceptore,
Zydy – Tiberius Oktavius Gaius,

dacja95
Sarmisegetuza Regia

Jest rok 106, druga wojna dacka dobiega końca, oblężenie stolicy Daków trwa od blisko tygodnia. Przed ostatecznym szturmem Optimus spotyka się kapłanem Epitectusem, jego centuria dostaje zadanie jak najszybszego dostania się do pałacu Decebala i dostarczenia żywcem króla, albo przynajmniej jednego z jego dwóch doradców Dicomesa lub Orolesa.
– Jak oni wyglądają? Mają jakieś znaki szczególne?
– Są niscy, brodaci i noszą czapki…

W czasie szturmu Spurius i Tiberius wykazują się wielkim męstwem (dwa przebicia w teście Walki podczas „bitwy”). Centuria dość szybko przebija się do pałacu, gdzie już trwają walki. W czasie przedzierania się przez ulice Sarmisegetuzy gracze odkrywają skutki makabrycznego rozkazu Decebala. Truciznę zażyła cała ludność cywilna Sarmisegetuzy, wszędzie na ulicach i w domach leżą trupy, może będą jakieś łupy, ale na pewno nie jeńcy. Wpływa to dość demoralizująco na legionistów, tym bardziej, że znalezione trunki mogą być również zatrute, więc picie ich jest ryzykowne.

W bramie pałacu drużyna trafia na oddział wojowników dackich, było ich dwóch na każdego gracza i stanowili jedynie małe spowolnienie. W samym pałacu na centuria rozdziela sięs na mniejsze grupy w poszukiwaniu Decebala. Postaci graczy jako pierwsze trafiają do komnaty, w której jest Decebal i jego doradcy, na ich drodze staje dowódca królewskiej straży Burebista i jego gwardziści. Gracze muszą pokonać żałnierzy zanim król i jego doradcy zażyją truciznę. Gwardziści stwiają zacięty opór, Decebal i Dicomes popełniają samobójstwo wypijając truciznę, Oroles waha się, dopada do niego Spurius. Dekurion nie zauważył, że Olores nie zażył trucizny i robi wszystko aby ów zwymiotował, co w końcu się udaje.

dacja92
Poddanie pałacu, to praktycznie koniec walk w mieście. Jako, że nie ma jeńców rozpoczyna się plądrowanie i grabieże. Bohaterom pozostaje zabezpieczyć pałac przed swoimi kolegami z legionu i czekać na przybycie cesarza Trajana. Zanim to się jednak stało pojawił się kolejny przeciwnik. Duchy zamordowanych Daków i Rzymian skupione w Nienawiść, zaczynają szaleć po pałacu, zwłaszcza w sali tronowej. Najpierw pojawiły się tylko ciche szepty, potem pojedyncze, jakby wytłumione krzyki, aż wreszcie duchy zaatakowąły. A właściwie zaatakowali legioniści. Niestety jak to się mówi „dałem ciała”, Nienawiść powinna zaatakować wcześniej, w czasie walki z Burebistą, a tak gracze powstrzymywali sięod walki i robili wszystko, aby powstrzymać swoich legionistów. Optimus nie czując się w pełni bezpiecznie stara się odizolować jeńca od legionistów i pozostawia go pod opieką tesserariusa Nerona. Neron z kolei postanawia wykorzystać szansę i udaje się z Oloresem wprost do obozu Rzymian, do samego cesarza, zamierzając przypisać sobie wszystkie sukcesy i zdyskredytować Optimusa.

Zemsta zza grobu
Mimo, że jest już noc w stolicy jest całkiem jasno, wielu legionistów ma pochodnie, płonie też kilka zabudowań. Część centurii na rozkaz Nerona zbiera ciała i układa je w stosy. Po zmroku wszyscy Dakowie, którzy zażyli trucinę „ożywają”, po ulicach Sarmisegetuzy zombie rozpoczną polowanie na legionistów. Neronowi udaje się opuścić mury miasta, w którym zombie pozbawione przywódcy (Spurius obciął na wszelki wypadek głowę Decebala) atakują chaotycznie, ale nieustępliwie. Nie inaczej jest w pałacu, Optimus podejmuje decyzję o próbie przebicia do bram miejskich. Wydostanie się z miasta rozgryamy na zasadzie bitwy. W pierwszej fazie Optimusowi przy wsparciu Spuriusa i Tyberiusa udaje się rozbić atak zombie i powiększyć szeregi dowodzonych legionistów do przeszło stu pięćdziesieciu ludzi. W fazie drugiej fortuna kołem się toczy, centurion traci blisko połowę ludzi, a sam otrzymuje dwie rany. W fazie trzeciej tuż przy bramie miejskiej Optimus otrzymuje kolejne trzy rany, co praktycznie oznaczałoby śmierć postaci. Zydy, który jako jedyny nie wykorzystał jeszcze karty w Talii przygód, rzuca „W ostatniej chwili”. Postać Kevina, centurion Optimus zostaje na -3 ranach, ale ponosi konsekwencje – traci wszytskich dowodzonych przez siebie ludzi, z miasta wydostaje się wyciągniety przez Spuriusa i Tyberiusa.

Wraz ze świtem, pośród dogasających zgliszczy miasta zombie rozsypują się w pył. Na rozkaz cesarza Trajana z Sarmisegetuzy nie zostaje kamień na kamieniu. Z pozostałości innych oddziałów zostaje utworzona nowa centuria Optimusa. Przed legionistami jeszcze jedno zadanie.

Opublikowano Raporty z sesji, Weird Wars Rome | Dodaj komentarz

WWR: Dziedzictwo, Dacja część 7

Zakamarki Rzymu – część II
Po zakończeniu poprzedniej sesji wspominałem, że gracze wiedzeni logiczną decyzją zdecydowali się zrezygnować z zemsty. No cóż, logika wiodła ich jeno czas jakiś, a potem swoje zrobiły emocje. Ostatecznie zamiast powrotu do Dacji, kolejny epizod rozegraliśmy w Rzymie, gdyż jak stwierdził Optimus: „Nie może tak być, że ktoś bezkarnie zabija legionistę i to nie jest jego przełożony”. Mimo, iż od poprzedniej sesji minęło sporo czasu, przygodę rozegraliśmy w tym samym składzie. Udział wzięli legioniści:
Kevin – centurion Optimus Furius Sulla,
Triki – tesserarius Neron Tytus Gaius,
Maro – dekurion Spurius Tantus Inerceptore,
Paladyn – Iusefus Flavius Hostes,
dacja73
Agelatus
Legioniści trochę powęszyli i bez większych problemów (ach te kości) dzięki pomocy weterana X legionu uzyskali potrzebne im informacje. Grupie młodych zdegenerowanych, zamożnych i dobrze urodzonych Rzymian, która urządza sobie krwawe uczty przypominające raczej wizje szaleńca, przewodzi niejaki Apicjusz, a jego zaufanymi są Naso i Agelatus. Wszyscy trzej mają bardzo wpływowych rodziców, dzięki czemu nikt nawet nie zwróci uwagi na zaginięcie kilku żebraków, prostytutek, czy nawet legionistów.

Pierwszy na liście graczy zagościł Agelatus, który organizował kolejne przyjęcie dla swoich obłąkanych przyjaciół. Jego domostwo było niezgorzej strzeżone, a niewolników szkolił weteran areny, czarnoskóry retarius Karbo. Zupełnie niespodziewanie legioniści pozyskali sprzymierzeńca. Grupa syryjskich łotrów pod wodzą niejakiego Mhitala porwała brata Agelatusa, co nieco rozpraszało jego uwagę. Ageletus nie zamierzał wpłacać okupu, choć chciał aby jego ludzi epod wodzą Karbo spotkali się z porywaczami – tylko po to, aby upewnić się, że jego brat Loctuotus zginie. I tak w skromnej insuli w dzielnicy Suburra w niewielkim pomieszczeniu doszło do spotkania Syryjczyków, ludzi Agelatusa i rządnych zemsty legionistów. Każdy walczył z każdym, może z wyjątkiem Loctuotusa, który zresztą i tak zginał, a jego szczątki zostały dostarczone bratu ku przestrodze.

Pozbawiony osobistego ochroniarza i najbardziej bitnych ludzi Agelatus był w swojej willi stosunkowo łatwym łupem. Podczas nocnej akcji legioniści nie okazywali łaski żadnemu z mieszkańców, zginął pan domu, jego słudzy i niewolnicy. Takie bezlitosne i krwawe działanie drużyny zniechęciło Iusefusa do dalszej zemsty. Za zgodą Optimusa legionista Iusefus odłącza się od reszty drużyny.

Prowadzenie osobnych wątków nie jest tym co lubię najbardziej, ale decyzja Paladyna była dla mnie w pełni zrozumiała. Przyszedł na sesję Weird Wars Rome z innymi oczekiwaniami. Miał być dalszy ciąg kampanii wojennej w Dacji okraszony elementami nadnaturalnymi, a utknęliśmy w krwawej zemście, która trochę przypominała wyrywanie skrzydełek owadom. Wątki nadnaturalne zresztą był, ale się rozmyły, gdyż gracze nie chcieli, lub nie zdążyli ich rozwinąć. Cóż czasami tak się składa, nic na siłę.
dacja72
Naso
W czasie gdy Iusefus rozgrywał swój drobny epizod związany z przeszłością (zawada wróg), pozostała trójka legionistów przystąpiła do opracowania planu ataku na drugiego ze zdegenerowanych młodzieńców. Dom Naso wydawał się na tyle dobrze chroniony, że  bohaterowie zdecydowali się dopaść napastnika , gdy będzie zmierzał na kolejną krwawą ucztę. Naso miał sporą przewagę liczebną, kilku niewolników niosło lektykę, a kilku zbrojnych sług pod wodzą trackiego gladiatora imieniem Rufus strzegło swego pana. Atutem drużyny była bezczelność, zaskoczenie i wyszkolenie wojskowe. Po zabiciu Rufusa szyk obrońców szybko się złamał, a sam Naso nie stanowił praktycznie żadnego zagrożenia.

Jednak tym razem nie poszło już tak gładko, przy życiu pozostali świadkowie, a jeden z bohaterów (przyznać się który to) został raniony w twarz. Od następnego ranka w mieście zawrzało, rozpoczęły się poszukiwania „bandytów” w szeregach legionów, co jednak przypominało poszukiwanie igły w stogu siana. Wkrótce jednak podjęto decyzję o wymarszu wojsk z powrotem do Dacji, a drużyna po raz drugi uznała, że za śmierć legionisty odpłacono już należycie.
Tak, najbardziej szurnięty i zdeprawowany z grupy młodzieńców imieniem Apicjusz, nadal beztrosko rozwija swoje talenty.
dacja71

Opublikowano Raporty z sesji, Savage Worlds, Weird Wars Rome | Dodaj komentarz

Reset, recharge, resurect

Reset’16 to dobry wyjazd był. Fajne sesje, niezła miejscówka, no i oczywiście ekipa, czyli to co najważniejsze. No ale po kolei. Podobnie jak w ubiegłym roku na wakacyjne erpegowanie wybraliśmy się w okolice Ślęży, a dokładnie na Przełęcz Tąpadła. Cisza spokój, las, a w nim cztery domki, z których dwa wynajęliśmy na wydłużony weekend. Z zewnątrz wyglądało to skromnie, ale sympatycznie:
r24
ale w środku było przestronnie i komfortowo, przynajmniej w domku nr 4:
r09
Zjechaliśmy się niemal wszyscy już w czwartek i na przekór złamanej ostatnio tradycji zaczęliśmy od sesji. Poprowadziłem Lankhmar, o tym sewidżowym settingu może kiedyś skrobnę coś na blogu, ważne jest to, że na sesji „zaskoczyło”, drużyna nienastawiona na walkę knuła, intrygowała i eksplorowała zakamarki miasta, a Furiath jako Matka Żuja powodował rechot prowadzący do bólu gardła. Bawiłem się wybornie. W tym samym czasie Triki poprowadził Degenesis, na którym level epickości rośnie jak śnieżna kula mknąca w dół zbocza, a KFC poprowadził Wioskę przeklętych. No prawie poprowadził, bo tutaj śnieżna kula chęci chyba weszła w atmosferę.

W piątek grać zaczęliśmy dość wcześnie, bo tuż po 10. Wcześniej oczywiście nie brakowało sztubackiego swawolenia z poziomem dowcipu ustawionym na trudności gimbaza typowa. Byłem przekonany, że miarą suchości żartów na wyjeździe będzie mama jednego z kolegów (którego nicku nie wymienię), ale jak się okazało, najlepsze było przed nami. Poprowadziłem Rzym, miało być pięć godzin, wyszło jedenaście, choć fakt, że z przerwą w środku. Rozegraliśmy epizod VIII i IX, raporcik z sesji zapewne za czas jakiś na blogu. Zakończyliśmy kampanię dacką, o dalszych losach „małych Rzymian” zdecydujemy sobie wspólnie (z Kevinem, Marem, Trikim i Zydym), ale na razie jestem nastawiony na małą przerwę. Równolegle z Rzymem tsar kończył kampanię Ripples of Carcosa, a Zientol prowadził Sensację i przygodę. Potem krótka przerwa, w czasie której można było pogadać, jak gracz z graczem, albo jak to w lesie jak Miś (gry) z Misiem (gry):
r04

Wieczorem dotarli ostatni uczestnicy erpegowego wyjazdu, czyli Kamil i Aga. Zanim zaczęliśmy sesję Witch Huntera u Trikiego, para ta udała się na spacer, przez tę oto furtkę:
r41
a powrócił tylko Kamil. Wtedy niepokoju jeszcze nie było, bo choć na pytanie, czy zakopał Agę w miejscu z ładnym widokiem w sumie odpowiedział twierdząco, potraktowaliśmy to jako niewinną krotochwilę.

Ale wróćmy do erpegowania. Gdy gdzieś tam w domku nr 3 tsar prowadził DeDekowego sandboxa, a Smartfox ciągnął maltańską kampanię na FATE, domek nr 4 w całości został pochłonięty Witch Hunterem. Było i zabawnie i epicko, a finałowa scena godna marvelowskiego kina i to tego lepszego.
r14
Koło północy zrobiliśmy krótką przerwę na kilka wdechów świeżego powietrza, albo papierosa. Zmęczony życiem Kamil nastawił budzik na 10 minut i poszedł się zdrzemnąć. Wtedy widzieliśmy go po praz ostatni.

Grać skończyliśmy dość późno (bardzo wcześnie?), dlatego sobota potrzebowała długiej rozpędówki. Z poranka pamiętam śniadanie mistrzów, czyli boczek z grilla i… napój
r17
Cit bardziej intrygujące było zniknięcie Kamila. Szczerze przyznam, że szukaliśmy go ale tylko trochę, bo w końcu każdy czasami potrzebie odrobiny samotności. Dlatego, gdy trafiliśmy na polankę ze świeżo spulchnioną ziemią, zdecydowaliśmy się nie zaburzać spokoju.
r22
Temat żartów od tego momentu uległ całkowitej zmianie, a po południu, wyspani wróciliśmy do tego co najlepsze. Magda poprowadziła Deadlandy, Furiath plenerową Klanarchię:
r05
a my kolejny etap kampanii w:
r15
Ponownie było epicko. Przymierze z Kornwalią, wielka bitwa z Sasami, awantura przy zamkowej bramie z księciem Gorloisem i w końcu zdrada naszego króla, która doprowadziła do poczęcia Artura. Fajny patent z sądzeniem wieśniaków, choć niestety niewiele z niego wynikało – w sensie konsekwencji dla drużyny, nasze osądy były dla nas bezpieczne. Niestety „polegliśmy” jako drużyna, raz podczas negocjacji z faerie, a drugi raz na zamkowej bramie.
r02
(Jak to faerie?!)
Na koniec miałem też trochę żalu sam do siebie o wybór. Mogliśmy stoczyć walkę u boku naszego przyjaciela Madoca pod Tintagelem, albo ruszyć z Merlinem i Utherem. Wybraliśmy to drugie, bo to jedna z najważniejszych chwil w legendach arturiańskich. Źle wybraliśmy: wzięliśmy udział w czynie niegodnym rycerzy, w dodatku jako bierna asysta, zamiast walczyć z towarzyszem broni i pilnować jego pleców. Madoc zginął, a my chwałą się nie okryliśmy, ale widać tak miało być. Tak czy siak sesja bardzo do przodu, w końcu poczułem że kampania nabiera wiatru w żagle i rozkręca się we właściwą stronę.
r16
Po sesji zostało jeszcze trochę czasu na nocne pogaduchy o planszakach, serialach, erpegach i innych ważnych dla nerda sprawach oraz kilka partii pokera. Każdy zdążył się wyspać, choć nie każdy tam, gdzie to zaplanował – tsar spędził noc samotnie w nawiedzonym pokoju, zamieszkiwanym do niedawna przez Kamila i Agę. Niestety nie zaginął…
r39
Wielkie dzięki za wspólną zabawę. Trochę szkoda, że na wyjazdach letnich ekipa dzieli się na dwa domki i integracja trochę się rozpełza. Z częścią ludzi z domku 3 udało mi się zagrać, ale z KFC, Wajsem i Paciorem, spędziłem naprawdę niewiele czasu. No cóż, jak to się mawia „or fish, or pussy”, trzeba było wybrać, więc postawiłem na sympatyczniejsze oblicza:
r43i przeszło 700 kg nerda (bez kości). Poniżej pół tony nerda z kością (Psyl poważnie zaniża średnią) na słodko:
r08Na zakończenie dwie propozycje, do których proszę odnieście się w komentarzach poniżej:
1. Termin kolejnego wyjazdu – raczej odpada ostatni weekend października, proponuję 20-23 października (choć mogę mieć zawirowania w pracy), albo 17-20 listopada (wiem, duuuużo czekania)
2. Trochę eksperymentujemy z czasem na sesje i na integrację. Proponuję na jesień jedną sesję dziennie, w sensie gramy raz w czwartek do późna, odsypiamy i zaczynamy w piątek na luzie ponownie do późna i to samo w sobotę. Pasi?

No i jeszcze na koniec słit focia (absolutnie) wszystkich uczestników wyjazdu. Dzięks, fajnie było.
rspec5

Opublikowano Wyjazdy erpegowe | 20 komentarzy

Reset’16

Lipcowy wyjazd erpegowy za niespełna dwa tygodnie, niemal jak zwykle są drobne zmiany, w tym w składzie ekipy, więc notka organizacyjna z podsumowaniem na pewno nie zaszkodzi. No i imię mu dałem, stare, ale ładne, prawdziwe takie… Proponuję też wszelkie pytania zadawać tutaj w komentarzach, a nie na maila, żeby wszystko było w jednym miejscu.

Termin: 14-17 lipca, zjeżdżamy się w czwartek od 16, ostatnie osoby dojadą w piątek

Ekipa – będzie nas 17 osób (w tym jedna niegrająca): karp, Zydy, KFC, Magda, Jaro, Psyl, Maro, Zientol, Triki, Kevin, Smartfox, Kamil, Aga, tsar, Furiath, Wajs, Pacior, (Paladyn niestety nie dotrze)

Koszt: przy tej ilości ludzi odpłatność za noclegi wynosi 159 zł za osobę, wyżywienie każdy na własną rękę. O kosztach pisałem wcześniej na maila, jak ktoś ma jakiś rebus z nimi związany, to najpierw poszukać w mailu, a potem zadawać pytania

Miejscówka: tym razem mamy nową lokację, podobnie jak przed rokiem będą to dwa domki, tym razem większe i znacznie bliżej siebie. Każdy domek jest teoretycznie na 12 osób, ale w każdym jest jedno łóżko dwuosobowe. Na miejscu jest parking i miejsce na grilla. Każdy domek ma jedną łazienkę, kuchnię z lodówką, czajnikiem elektrycznym i kuchenką indukcyjną. Uwaga – nie ma talerzy, sztućców, kubków itp. trzeba wziąć swoje (najlepiej jednorazówki). Garnków jest niewiele, jeden na domek, więc jeśli ktoś może niech weźmie jakąś patelnię, czy dodatkowy garnek. Pisałem już o tym wcześniej na maila, więc tylko przypomnę – obok domków jest pensjonat, w którym funkcjonuje normalna stołówka, jak coś to można kupić gotowy posiłek (jeszcze o to dopytam). Dane adresowe „Mieszko i Jagienka”, Sulistrowiczki Przełęcz Tąpadła, 55-050 Sobótka, wiecej informacji na stronie: http://www.mieszkoijagienka.pl

Koszulka – tym razem nie będzie

Sesje – gramy od czwartku wieczór, cały czas będą równolegle leciały trzy sesje, niemal cały czas zmienia się liczba osób, trochę to skomplikowane. Oczywiście jak to zazwyczaj bywa Misiowie gry mieli pierwszeństwo w zapisach na sesje, uzupełniłem też składy w kampaniach.

Czwartek
Będzie 13 osób do grania, Wajs i Pacior dojadą późno, tylko na integrację, sesja Konrada odbędzie się o ile będą chętni, czyli: Zydy, Jaro, Kevin
Lankhmar – MG karp: tsar, Furiath, Magda//
Degenesis – MG Triki: Maro, Psyl, Smartfox, Zientol//
Przeklęta Wioska, OSR Funnel – MG KFC: Jaro, Kevin, Zydy//

Piątek rano
Będzie nas 15 osób (Wajs i Pacior normalnie grają)
WWR – MG karp: Kevin, Maro, Triki, Zydy//
ZC (Ripples From Carcosa) – MG tsar: Furiath, KFC, Smartfox, Magda//
Sensacja i przygoda – MG Zientol: Wajs, Pacior,

Piątek wieczór
Dojeżdża Kamil z Agą (która nie gra), ale znika Zientol, który powróci przed północą, więc ponownie jest nas 15 grających
D&D BECMI – MG tsar: Furiath, Magda, Kevin, Pacior//
Witch Hunter – MG Triki: karp, Maro, Zydy, Kamil, Jaro//
Malta FATE – MG Smartfox: KFC, Psyl, Wajs,

Sobota
Gra 16 osób
Pendragon – MG Smartfox: karp, Kevin, Maro, Triki, Zydy//
Deadlands – MG Magda: tsar, Kamil, Psyl, Pacior//
Klanarchia MG Furiath: Zientol, Wajs, KFC, Jaro//

Rozkład pokoi:
Domek nr 3
A/ Jaro & Magda
B/ Kevin, KFC, tsar
C/ Furiath, Pacior, Wajs
Domek nr 4
A/ Kamil & Aga
B/ Fox, Maro, Zientol
C/ karp, Psyl, Triki, Zydy

Opublikowano Wyjazdy erpegowe | 28 komentarzy

To było czyste zuo – Evil’16

Odespałem, przynajmniej na tyle, aby napisać z sensem kilka słów. To był udany weekend, sporo grania, nie mniej nerdowskich pogaduszek i rozkminek, a czarnego humoru to pewnie nawet więcej. Mało było chyba tylko snu. Ekipa ciut się rozrosła, ale w sumie poza stinkerem i Wiolą, którzy przyjechali z Dominikiem, wszystkich mniej lub bardziej znałem wcześniej.

Tym razem odpuściłem czwartkową integrację na rzecz erpegowania. Poprowadziłem Biuro na SW (takie Archiwum X w wersji tu i teraz), sesja poszła całkiem fajnie, ale chyba w scenariuszu ciągle jest za dużo puzzli, trochę powinienem to przyciąć. W tym samym czasie Triki poprowadził Degenesis i z tego co słyszałem było dużo lepiej niż na naszej sesji testowej. Koło pierwszej w nocy skończyliśmy i ruszyliśmy na kilka integracyjnych drinków.

Dzień drugi to dla mnie prowadzenie kolejnego epizodu Weird Wars Rome, który zdaniem graczy wypadł ok, mi jednak czegoś brakowało. APka z sesji pewnie wskoczy na bloga jeszcze w tym tygodniu. Równolegle Zientol prowadził Sensację i przygodę (z na wpół martwym Wajsem w tle), tsar drugą część kampanii Call of Cthulhu, a koło 15 dotarł Dominik z ekipą i po krótkim przygotowaniu poprowadził kroniki Mutantów.

Wieczorem, po raz pierwszy na naszych wyjazdach leciało pięć sesji równolegle. Na całe szczęście dysponowaliśmy dodatkowym (bardzo wygodnym) lokum w domku, więc nie było problemu. Mi przypadł w udziale dalszy ciąg kampanii w Witch Huntera u Trikiego. MG przymierzał się (tak mi się wydaje) do zakończenia całości, ale po obiecującym wstępie w karczmie, gdzie dołączyła do nas postać Jara, odwiedziliśmy palarnię opium, a to dość wymagająca dla gracza lokacja. Przeobrażałem się zatem kolejno we włócznię Longinusa, rój szarańczy, galaktyczny świder i kilka innych wcieleń, atakowałem z góry jako jastrząb, pełzłem niczym pająk i przekradałem się pomiędzy kotarą. Lekko nie było, ale efekt był zadowalający, postać Mara zadeklarowała w końcu, że się modli… Skończyliśmy granie koło drugiej w nocy, a integrację o 7…

W sobotę poleciały cztery sesje, w tym Deadlandy:
3
MG Magda oraz Mrufon, Zientol i tsar

oraz nasz, prowadzony przez Smartfoxa Pendragon:
2
przodem Maro, Kevin i Triki, tyłem karp i Fox, a gdzieś nad nami zazdrosny duch Zydego

Mimo sporego zmęczenia materiału (spora część ekipy poszła spać ledwie kilka godzin przed rozpoczęciem tej sesji), było sporo śmiechawy („smok mnie zionął”) i daliśmy radę pociągnąć dwa latka kampanii.

W sobotę był jeszcze błyskawiczny Traveller u Paladyna i WFRP u Wnuka, które chyba trochę rozeszło się po kościach i skończyło łupaniem w Blood Rage i Zombiecide…

Tak na koniec, wielkie dzięki dla wszystkich z którymi udało się zagrać i pogadać, przez chwilę nawet zacząłem tu wymieniać po ksywkach, ale nie ma to sensu, bo skład ekipy jest poniżej pod zdjęciem, a nie różniłby się wiele.

Specjalne dzięki dla Trikiego, który wie za co:
5
człowiek który mógł pieprzyć Magdę, a wybrał sól…

oraz Mara:
4
który został zdemaskowany jako Miś z niebieskiego domu

To co chłopaki i dziewczyny, do lipca🙂
Udział wzięli:
1
Jaro, stinker, Magda, tsar, karp, DooM, Mrufon, KFC, Paladyn, Furiath, Kevin, Smartfox, Triki, Maro, Wnuku, psyl, buu, Zientol oraz ukryta Wiola, Wajs który wymknął się z resztkami poczytalności i sobotę, Kamil i Aga, którzy wpadli na jeden dzionek.

Opublikowano Wyjazdy erpegowe | 23 komentarzy