Zuo powróciło ’17

Rzekłbym nawet, że powróciło nie po raz pierwszy, Evile to już taka mała tradycja. W dodatku już kawałek czasu temu okazało się, że zimowe terminy pasują największej ilości osób.
23roePrzód evilowej koszulki wyglądał jak powyżej

Trochę się tego wyjazdu obawiałem. Raz, że 30 osób to sporo jak na „małe”, towarzyskie spotkanie ludzi, ktrzy chcą pograć razem w erpegi. Ciężko jest z każdym zamienić więcej niż przysłowiowe dwa zdania, nie mówiąc o wspólnym graniu. Dwa, że na przedostatnią chwilę okazało się, że będą drobne problemy z miejscami do spania z czwartku na piątek. Ale jak się okazało, obawy były zupełnie nieporzebne.
01roe
Żuku, Fox i Paladyn prawie gotowi do pierwszej sesji

W czwartek było nas już 18 osób, w sam raz na cztery sesje. Prowadziłem nowych Rippersów – była to jedyna sesja, po której został mi niedosyt i to niekoniecznie związany z graniem. Równocześnie poleciał Cyberpunk, pierwsza sesja kampanii Paladyna oraz Mystara.
13roe
Nocy było tym razem niewiele. Nie to, żebym na wyjazdach odrabiał braki w spaniu, ale cztery osoby musiały poczekać do 6 rano, więc się wydelegowałem. Bywało, że chodziliśmy spać później, ale co innego jak się chce, a co innego jak się musi. W sumie, to było całkiem wesoło, bo domek został w połowie pusty, a na nocleg w pubie czekało 9 osób. Zapewne byłoby lżej, gdyby o 10 nie obudziła mnie kolejna, głodna gry ekipa, ale… miło było się zobaczyć 🙂
14roe
Pogoda na zewnątrz nie rozpieszczała, a w środku zaczęły się kolejne sesje, tym razem Senmara poprowadziła Klanarchię, Kevin Age of Rebelion:
06roe
05roe
04roe
A Triki kontynuował kampanię Degenesis, na którego sesjach nigdy nie brakuje emocji, i na które to dojechał Zientol, z którym udało mi się dosłowie przywitać
02roe
12roe
Ja w tym czasie zagrałem w drugim epizodzie kampaii Cthulhu, którą prowadził Paladyn. Była to dla mnie pierwsza od blisko dwudziestu lat sesja w Cthulhu i wypadło fajnie. Paladyn w ogóle został przodownikiem pracy, bo w czasie całego wyjazdu poprowadził cztery sesje, wszystkie spięte w kampanię Call of Cthulhu, ale klamrą nie były postaci graczy, a – powiedzmy – druga strona tego nierównego pojedynku. Dawno nie zdarzyło mi się, aby na sesji gracz mający wybór czy jego postać przeżyła, odpowiedział: „sądzę, że jest to zbyt mocno pilnowane, zbyt wiele kosztowało wysiłku – zakładam, że było blisko, ale mi się nie udało”. Tak skończyła ostatnia z postaci na naszej sesji.

Wieczorem poszedłem za ciosem i ponownie zagrałem w Cthulhu, tym razem u tsara:
16roe
Zupełnie inna epoka (wczesniej średniowiecze, a później lata 30), inny styl prowadzenia i inny klimat. Tym razem było znacznie więcej pulpy, co nie zmienia faktu, że połowa drużyny padła zagryziona przez pluszaki, co im się trocinki z pupy sypały. Dwie udane sesje Cthulhu dały mi do nyślenia na tyle, że może w końcu na następnym wyjeździe poprowadzę A!C. Równolegle z tsarem Jędrzej prowadził Gwiezdne Wojny, Zły Janek Cthulhutecha, Paladyn oczywiście Cthulhu (tym razem w okresie kolonialnym w USA), a Smartfox kontynuował fejtową kampanię na Malcie:
15roe
Kilka godzin snu, budzik Zydego, który wstał o 8 pobiegać, pogaduchy o piątkowych sesjach i grania ciąg dalszy. Paladyn zabrał graczy na ostatnią część kampanii do wiktoriańskiej Anglii, Magda kontynuwała kampanię Deadlandów, Dominik prowadził Kroniki Mutantów, a Furiath – a jakże – Klanarchię:
09roe
Dla mnie sobota to tradycyjnie prowadzona przez Smartfoxa kampania w Pendragona. Tym razem długo nam zeszło, ale w końcu z radosnym „gnash, gnash” dobrnęliśmy do końca pierwszej fazy.
19roe
A ci którzy skończyli grać wcześniej mogli pograć w planszaki i karcianki, których było pod dostatkiem.
22roe
Zastanawiałem się jak to będzie z trzydziestoma osobami na pokładzie, a było tak, że raz kąpałem się w zimnej wodzie, rozliczenia robiłem nie na kartce, a w excellu, a tak poza tym, to… nawet o drugiej w nocy atmosfera była jak w nerdowskiej knajpie, gwarno, gdzie się nie przysiądziesz jesteś w temacie, a zanim wyjdziesz na fajkę rozegrasz partię w bilarda, albo Karty dżentelnenów. Odnośnie tych ostatnich, to dawno już nie widziałem płaczącego Mara.
21roe
Do zobaczyska latem szanowna ekipo, niestety na pewno nie w tym samym miejscu, ale mam nadzieję, że będzie równie równie udanie.
Udział wzięli:
25roe
24tyl_ouija_fin1_m

Opublikowano Wyjazdy erpegowe | 12 komentarzy

Return of Evil ’17

Już za chwileczkę, już za momencik… Za trzy tygodnie o tej porze zapewne będę robił manicure rippersowych wilkołaków, czekając na ostatnich uczestników sesji. Doczekać się nie mogę. Najwyższa pora na zapisy na sesje. Poniżej garść informacji, przydatnych nie tylko dla tych, którzy jadą pierwszy raz. Uwzględnijcie, że nie ogarniam chaotycznych zapisów na koszulki i żarełko z maili i powtórzcie z łaski swojej zamówienia na dole, przy okazji zapisów na sesje. Przy koszulkach nie zapomnijcie o rozmiarze.

Kiedy: 16-19 lutego 2017 (choć jedna trzecia ekipy jest od piątku).

Gdzie: jednak Chata Morgana, dla tych co pierwszy raz – info o miejscu i dojeździe TUTAJ. Mamy zarezerwowane obydwa budynki od piątku koło południa, a wcześniej tylko PUB. Dostępny jest bilard, piłkarzyki, stoły do planszówek i erpegów. Nie ma w pełni wyposażonej, samoobsługowej kuchni, jest jedna lodówka (druga w domku), talerze, sztućce, kubki, szkło.

Noclegi i żarełko: nocleg 40 zł od głowy za noc, wyżywienie 13 zł od głowy za jednogarnkowy ciepły posiłek. Zapisy na jedzonko otwieram teraz, proszę się zgłaszać w komentarzach poniżej – menu: czwartek kiełbachy, sobota gulaszowa, zastanawiam się nad piątkiem bo ostatnio były sugestie zmian. Jakieś propozycje? Bigos? Bogracz? Fasolka po bretońsku?

Skład:
Jest nas równo 30 osób, z czego Ewa nie nocuje, Zientol zawita tylko na piątkową sesję Degenesis, Mariola nie gra w erpegi, a Sylwia jeszcze nie gra w erpegi. Aż sześć osób będzie na naszym wyjeździe po raz pierwszy. Uwaga, biorąc pod uwagę fakt, że będzie dość przytulnie, czyli praktycznie nie będzie wolnych łóżek, prawdopodobnie po raz pierwszy pokoje będą podpisane (kto gdzie śpi).

Od czwartku: karp, Smartfox, tsar, Maro, Paladyn, psyl, Triki, Dominik, Wajs, Furiath, Żuk, Ungrim, Magda, Jaro, Mieszko, Wnuku, Kevin, Pacior, Łukasz,
W piątek dojeżdżają: Monika, Michu, Senmara, Zydy, Jędrzej, Mariola, buu, Janek, KFC, Sylwia, Zientol
Dojazd: Transport proszę omawiać na privy, ale jak ktoś nie ma pomysłu jak dotrzeć, to pytać w komentarzach poniżej.

Koszulka – o ile Cthulhu pozwoli – będzie. Grafika jakoś w przyszłym tygodniu, ale jak ktoś chce się zapisać w ciemno, to proszę bardzo można już.

Będzie osiemnaście sesji, po cztery w czwartek i piątek rano oraz po pięć w piątek wieczorem i w sobotę. Mistrzowie Gry są już zapisani, podobnie jak osoby grające kampanie – reszta kto pierwszy ten lepszy, bardzo proszę zapisywać się wyłącznie w komentarzach pod spodem. Tradycyjnie będą limity ludzi na sesji, żeby nie było, że ktoś ma 6 graczy, a ktoś jednego.Takie coś “//” po ostatnim graczu oznacza komplet ludzi na sesji. Przypominajka – sesje u Paladyna są zasadniczo bezalkoholowe, miejcie to na uwadze zapisując się na nie.

Sesje:
Czwartek, 19 osób, limit na sesję max 4 graczy:
Call of Cthulhu, Rzym I wiek
MG Paladyn, gracze: Wnuku, Magda, Kevin//
Rippers Resurrected
MG karp, gracze: Triki, Furiath, Maro, Jaro//
D&D BCMI – Mystara
MG tsar, gracze: Smartfox, Pacior, Ungrim, Wajs//
Cyberpubk
MG Dominik, gracze: Żuku, Psyl, Mieszko//

Piątek rano, 22 osoby, limit dwie sesje po 5 graczy, dwie po czterech:
Call of Cthulhu, XIV wiek
MG Paladyn, gracze: karp, Magda, Pacior, Wajs//
Klanarchia
MG Senmara, gracze: Furiath, Jaro, Mieszko//
Degenesis
MG Triki, gracze: Smartfox, Maro, Psyl, Dominik, Zientol//
Age of Rebelion
MG Kevin, gracze: tsar, KFC, Żuku, Jędrzej//

Piątek wieczór, 27 osób, limit dwie sesje po 5 graczy, trzy po czterech:
Call of Cthulhu, okres kolonialny USA
MG Paladyn, gracze: Mieszko, Jaro, buu
Malta
MG Smartfox, gracze: KFC, Psyl, Wajs, Pacior, Ungrim//
Call of Cthulhu
MG tsar, gracze: karp, Triki, Wnuku, Dominik, Magda//
Star Wars
MG Jędrzej, gracze: Kevin, Maro, Monika, Michu//
Cthulhutech
MG Janek, gracze: Furiath, Zydy, Żuku//

Sobota, 28 osób, limit trzy sesje po 5 graczy, dwie po czterech:
Pendragon
MG Smartfox, gracze: Triki, Kevin, Maro, Ozyrys i Zyda//
Call of Cthulhu, Wiktoriańska Anglia
MG Paladyn, gracze: Senmara, Wnuku, Jędrzej, KFC//
Klanarchia
MG Furiath, gracze: Wajs, Monika, Jaro, Żuku//
Deadlands Reloaded
MG Magda: tsar, Pacior, Psyl, Ungrim//
Kroniki Mutantów
MG Dominik, gracze: Janek, buu, Michu, Mieszko//

Będzie pewna ilość planszówek, buu deklarował się, że weźmie Grę o tron, Mieszko i Furiath także Grę o tron, ale karciankę, a Dominik całą stertę: Blood Rage, Zombiecide Black Plague, The Others 7 sins i Scythe. Jeśli pojadę samochodem, to pewnie wrzucę Tajniaków i 7 Wonders Duel. Wnuku weźmie Chaos in the Old World i Blood Bowl: Team Manager, a Jędżej – Battlestar Galactica, Carcassone, Kolejka, Talizman.

Żarełko: karp, Maro, KFC, Sylwia, Ungrim, Wajs, Monika, Michu, tsar, Zydy, Smartfox, Pacior, Żuku, Jędrzej, Mariola, Furiath, Magda, Psyl, Mieszko, Triki, Kevin, Jaro, buu, Janek

Koszulki:
Damskie
S: Łukasz,
M: Sylwia, Magda, karp, iZyda,
L: Senmara, Mariola, iZyda,
XL: Monika,

Męskie:
S:
M: Pacior, KFC, Zydy, Paladyn, Wnuku, Łukasz, Żuku, Psyl, Mieszko,
L: Kevin,
XL: karp, Michu, tsar, Dominik, Jędrzej, Furiath, Jaro,
XXL: Maro, Ungrim, Wajs, Smartfox, Triki,
Namiot:

No to wszelakie zapisy otwarte.

Opublikowano Wyjazdy erpegowe | 55 komentarzy

Zagraliśmy jesienią 2016

Pomyśleć, że właśnie mija tydzień od chwili gdy kończyliśmy ostatnią sesję na jesiennym wyjeździe erpegowym, ależ ten czas pomyka… Cóż, może tak szybko zleci do lutego, zobaczymy.
g201600
Gramy Edycja Jesień ’16 to był dla mnie bardzo dobry wyjazd erpegowo, czas spędzony na grze pozwolił na długo doładować baterie, które w najbliższym okresie bardzo mi się przydadzą. Prawie wszystkie sesje się odbyły, choć na jednej ekipa wyszła niewiele ponad zrobienie postaci. Ale po kolei.
g201601
Przez dłuższy czas zjeżdżaliśmy się w czwartek czysto towarzyski, a sesje zaczynały się w piątek rano, jak już ekipa się wyszumiała i odespała. Mimo, że w czwartek było fajnie, gdzieś tam zawsze chodziło mi po łbie, żeby poprowadzić już wtedy, próbowałem to nawet przełamać pierwszą sesją kampanii WWR, ale wyszło tak sobie, odpuściłem. Aż w końcu Triki, u którego też głód grania się zaostrzył zaczął czwartkowo kampanię Degenesis, ja dorzuciłem Biuro i zaskoczyło, to było w lutym. W lipcu było Degenesis i mój Lankhmar, a tym razem poleciały trzy sesje: Tunele i Trolle poprowadził Seji, Triki kończył kampanie Witch Huntera, w którą ja grałem, a Paladyn pomistrzował Dark Sun. Na zdjęciu powyżej zło dobrem zwyciężaj, czyli inkwizytorzy Uwe i Błażej. Poniżej Paladyn prowadzi Magdzie, Paciorowi i Zientolowi.
g201603Trzy sesje równolegle na trzynaście osób, bo tyle dotarło w piątek, kurcze, serce rośnie, dawno nie widziałem tylu erpegowców na raz, którzy… grają.
Dla mnie ten wieczór był bardzo udanym zwieńczeniem długiej witchhunterowej kampanii, było epicko, były rzuty o wysoką stawkę, istna jazda na krawędzi przepaści, a wszystko zakończone nawiązaniem do historii, czyli wielkim pożarem Londynu.

Piątek to dla mnie dwie sesje, obydwie poprowadzone. Mimo, że na początku tygodnia jeszcze łowiłem patenty (dzięki za pogaduchy, Triki) wyszło całkiem, całkiem – choć jako prowadzący niedosyt jakiś tam miałem, nie powiem. Najpierw było Biuro w realiach Tropicany, jedną trzecią pomysłów gracze ominęli, jedna trzecią rozegrali kompletnie inaczej, ale reszta weszła jak trzeba, co w sumie utworzyło bardzo fajną mieszankę, która dała mi pokombinować i pograć. Sporo zamieszania wprowadziła postać Mara (imię postaci nieważne, istotne kto grał), która z zachowaniem nierzucającego się w oczy tajniaka nie miała absolutnie nic wspólnego, ale kombinacje reszty graczy i świetne wykorzystanie kart z Talii Przygód zrobiły swoje. Biuro – Tropicana welcome to:
g201605
W tym samym czasie Seji po raz drugi rozprawił się w Tunelach z Trollami:
g201604
A Zientol poprowadził pulpową Sensację i Przygodę:
g201606
Po południu dojechała reszta ekipy i zrobiło nas się dwadzieścia jeden osób, a to oznaczało granie na cztery ekipy jednocześnie. Dominik zabrał się za klimatyczne robienie postaci do Kronik Mutantów, które skończyło się jednym skirmishem po północy. Sławek zabrał Cthulhową ekipę do Luksoru:
g201608
Triki kontynuował kampanię Degenesis:
g201607
A ja poprowadziłem Lankhmar, którego pierwotnie nie miałem w planach, a który przeradza się w miejską kampanię fantasy. Byłem o włos od Imago Mortis, ale raz – skopiowałbym klimat Biura, a dwa Furiath podczas zapisów powiedział, zagram w Imago, ale jak możesz, to zmień na Lankhmar. Pomyślałem o Mamie Żuja i zmieniłem, nie kryję że był to strzał w dychę. Jako MG bawiłem się super, myślę, że gracze też mieli frajdę. Knucie, kości i Mama Żuja, oj tak, do powtórzenia w lutym, zdecydowanie:
g201609
Sobotę zaczęliśmy z Zydym od tradycyjnego już tenisa stołowego, poniższe zdjęcie uwiecznia zziajanego dziada ze sparing partnerem po dziewięciu setach. Złe dla mnie jest to, że to ja jestem zziajanym dziadem, złe dla Zydego jest to, że z zziajanym dziadem przegrał. Rewanż w lutym:
g201602
Sobota to odespanie sesji i integracji, a dla niektórych karcianek i pokera. Ponownie poleciały cztery sesje równocześnie. Paladyn poprowadził Call of Cthulhu, lokację na sesję miał spokojną i fajną, ale aparat Magdy tam nie dotarł. Futiath hołubił swe dziecię – Fiodora dzień wcześniej, tym razem Klanarchię:g201610
Magda poszeryfowała czterem amigos, to chyba też będzie kampania:
g201612

A ja zagrałem sobie kolejne dwa latka w Pendragonie. Sporo się działo, były emocje, trochę nerwów, sporo kminienia, czekam na ciąg dalszy . Na zdjęciu poniżej Maro odgrywa postać… a może to przerwa w sesji 🙂
g201611
Na koniec oczywiście słitfocia, którą tym razem popełniliśmy w sobotę, przy pełnym składzie. Dzięki dla Trikiego i Sejiego za wspólną podróż, dla Psyla za partie bilarda i gaszenie świateł codziennie nad ranem, dla Zydego, ze nie zasnął na żadnej sesji, Mara za baloniki, ostatnią niedzielę i cztery nogi… W sumie wszystkiego i tak nie wymienię, więc – do zobaczenia w lutym. Udział wzięli:
g201616
Od lewej Łukasz, Dominik, Jaro, Magda, tsar, Zientol, Paladyn, Pacior, Triki, Maro, Zydy, Mieszko, Seji, KFC, Senmara, Furiath, Michu, Monika, psyl, Smartfox i karp

Opublikowano Wyjazdy erpegowe | 17 komentarzy

Gramy Edycja Jesień – GEJ 2016 – organizacyjnie

Wiewiórki donoszą z lewej i z prawej, że w związku z brakiem wiadomości o wyjeździe, który już za tydzień, gdzieniegdzie narastają niepokoje. No to żeby zadośćuczynić dzisiaj spora garść informacji. Najpierw drobne przypomnienie, bo są tacy, którzy jadą z nami po raz pierwszy i tacy, którzy jadą po przerwie.

gramy2016

Gdzie: wracamy do Chaty Morgana, info o miejscu i dojeździe TUTAJ. Mamy zarezerwowane obydwa budynki (raczej nikogo innego nie będzie). Dostępny jest bilard, piłkarzyki, stoły do planszówek i erpegów. Nie ma w pełni wyposażonej, samoobsługowej kuchni, jest jedna lodówka, talerze, sztućce, kubki, szkło.
Koszt: nocleg 40 zł od głowy za noc, wyżywienie 13 zł od głowy za jednogarnkowy ciepły posiłek. Zapisy na jedzonko otwieram teraz, proszę się zgłaszać w komentarzach poniżej – menu raczej bez zmiany, chyba, że ktoś z obecnych poprzednio uważa inaczej (czwartek kiełbachy, piątek ryż+kurczak w sosie curry, sobota gulaszowa)
Kiedy: 2o-23 października (choć kilka osób jest od piątku, co widać poniżej).
Skład:
Jest nas 23 osoby, z czego Viola nie erpeguje, a Ewa nie nocuje.
Od czwartku: karp, tsar, Triki, Paladyn, Maro, Furiath, Magda, Jaro, Psyl, Zydy (być może piątek), Zientol, Mieszko, Seji, Pacior,
W piątek dojeżdżają: KFC, Dominik, Viola, Łukasz, Senmara, Hańcza, Smartfox, Monika i Michał
Dojazd:
Transport można omawiać na privy, ale jak ktoś nie ma pomysłu jak dotrzeć, to pytać w komentarzach poniżej.

Rozkład jazdy na miejscu:
Misiowie Gry są już zapisani (oprócz Zientola, który nie zapisał się na piątek po południu), podobnie jak osoby grające kampanie – zostało niewiele do zrobienia. Tradycyjnie już robię limity ludzi na sesji, żeby nie było, że ktoś ma 6 graczy, a ktoś jednego. W czwartek i piątek rano limit na sesji cztery osoby, w piątek wieczorem i w sobotę trzy sesje po czterech graczy i jedna pięciu. Takie coś “//” po ostatnim graczu oznacza komplet ludzi na sesji.

Sesje:
czwartek
Witch Hunter (Triki): karp, Maro, Zydy, Jaro//
Tunnels & Trolls (Seji): tsar, Psyl, Mieszko, Furiath//
Dark Sun (Paladyn): Magda, Zientol, Pacior//

piątek rano
Tropicana welcome to (karp): tsar, Maro, Paladyn, Triki//
Tunnels & Trolls (Seji): Senmara, Magda, Pacior, Zydy//
Sensacja i Przygoda (Zientol): Psyl, Jaro, Mieszko

piątek wieczór
Degenesis (Triki): Smatrfox, Maro, Psyl, Zientol//
Lankhmar (karp): Furiath, Zydy, Jaro, Hańcza//
Kroniki Mutantów (Dominik): Paladyn, Michu, Łukasz, Mieszko//
Call od Cthulhu (tsar): Seji, Magda, KFC, Pacior, Monika//

sobota
Pendragon (Smartfox): karp, Maro, Triki, Zydy//
Klanarchia (Furiath): Seji, Zientol, KFC, Jaro, Senmara//
Deadlands (Magda): tsar, Pacior, Psyl, Michu//
Call of Cthulhu (Paladyn): Dominik, Łukasz, Monika, Hańcza, Mieszko//

Tak tylko przypomnę, sesje u Paladyna są bezalkoholove, jak komuś browar przyspawali do łapy, to niech odpuści. A teraz kto pierwszy, ten lepszy.

Koszulka
Tak, to powyżej, to wzór z koszulki (jeszcze będzie poprawiny: dojdą brakujące nicki, data, tu i ówdzie pojawi się czerwień, takie tam). Co bardzo istotne – zamówienie na koszulki muszę złożyć jutro do godziny 14. Bardzo proszę poniżej wpisywać chętnych do zakupu i rozmiar. Jak ktoś nie wie jaki rozmiar, to odsyłam na stronę Grumpy Geeks, gdzie można znaleźć tabelę z rozmiarówką. Koszt koszulki zamknie się w 25 zł za sztukę.
Koszulki:
Damskie
S: Viola
M: karp, Zyda, Magda,
L: Senmara
XL:

Męskie:
S:
M: Pacior, KFC, Psyl, Łukasz, Mieszko,
L: Zydy, Paladyn,
XL: karp, Seji, tsar, Dominik, Zientol, Furiath, Jaro, Hańcza,
XXL: Michu, Wajs, Smatrfox,
Namiot: Maro

Żarełko: karp, Triki, KFC, Seji, Zydy, tsar, Psyl, Monika, Michu, Dominik, Pacior, Zientol, Furiath, Smartfox, Jaro, Magda, Maro, Hańcza, Łukasz, Viola, Mieszko

Na razie tyle.

Opublikowano Wyjazdy erpegowe | 40 komentarzy

WWR: Dziedzictwo, Dacja część 8

Tym razem legioniści powracają do Dacji pod wodzą cesarza Trajana, który zamierza doprowadzić do końca to, co zaczął pod Adamclisi. Sesja została rozegrana w lipcu podczas Resetu’16, a udział w niej wzięła ekipa w odrobinę zmienionym składzie:
Kevin – centurion Optimus Furius Sulla,
Triki – tesserarius Neron Tytus Gaius,
Maro – dekurion Spurius Tantus Inerceptore,
Zydy – Tiberius Oktavius Gaius,

dacja95
Sarmisegetuza Regia

Jest rok 106, druga wojna dacka dobiega końca, oblężenie stolicy Daków trwa od blisko tygodnia. Przed ostatecznym szturmem Optimus spotyka się kapłanem Epitectusem, jego centuria dostaje zadanie jak najszybszego dostania się do pałacu Decebala i dostarczenia żywcem króla, albo przynajmniej jednego z jego dwóch doradców Dicomesa lub Orolesa.
– Jak oni wyglądają? Mają jakieś znaki szczególne?
– Są niscy, brodaci i noszą czapki…

W czasie szturmu Spurius i Tiberius wykazują się wielkim męstwem (dwa przebicia w teście Walki podczas „bitwy”). Centuria dość szybko przebija się do pałacu, gdzie już trwają walki. W czasie przedzierania się przez ulice Sarmisegetuzy gracze odkrywają skutki makabrycznego rozkazu Decebala. Truciznę zażyła cała ludność cywilna Sarmisegetuzy, wszędzie na ulicach i w domach leżą trupy, może będą jakieś łupy, ale na pewno nie jeńcy. Wpływa to dość demoralizująco na legionistów, tym bardziej, że znalezione trunki mogą być również zatrute, więc picie ich jest ryzykowne.

W bramie pałacu drużyna trafia na oddział wojowników dackich, było ich dwóch na każdego gracza i stanowili jedynie małe spowolnienie. W samym pałacu na centuria rozdziela sięs na mniejsze grupy w poszukiwaniu Decebala. Postaci graczy jako pierwsze trafiają do komnaty, w której jest Decebal i jego doradcy, na ich drodze staje dowódca królewskiej straży Burebista i jego gwardziści. Gracze muszą pokonać żałnierzy zanim król i jego doradcy zażyją truciznę. Gwardziści stwiają zacięty opór, Decebal i Dicomes popełniają samobójstwo wypijając truciznę, Oroles waha się, dopada do niego Spurius. Dekurion nie zauważył, że Olores nie zażył trucizny i robi wszystko aby ów zwymiotował, co w końcu się udaje.

dacja92
Poddanie pałacu, to praktycznie koniec walk w mieście. Jako, że nie ma jeńców rozpoczyna się plądrowanie i grabieże. Bohaterom pozostaje zabezpieczyć pałac przed swoimi kolegami z legionu i czekać na przybycie cesarza Trajana. Zanim to się jednak stało pojawił się kolejny przeciwnik. Duchy zamordowanych Daków i Rzymian skupione w Nienawiść, zaczynają szaleć po pałacu, zwłaszcza w sali tronowej. Najpierw pojawiły się tylko ciche szepty, potem pojedyncze, jakby wytłumione krzyki, aż wreszcie duchy zaatakowąły. A właściwie zaatakowali legioniści. Niestety jak to się mówi „dałem ciała”, Nienawiść powinna zaatakować wcześniej, w czasie walki z Burebistą, a tak gracze powstrzymywali sięod walki i robili wszystko, aby powstrzymać swoich legionistów. Optimus nie czując się w pełni bezpiecznie stara się odizolować jeńca od legionistów i pozostawia go pod opieką tesserariusa Nerona. Neron z kolei postanawia wykorzystać szansę i udaje się z Oloresem wprost do obozu Rzymian, do samego cesarza, zamierzając przypisać sobie wszystkie sukcesy i zdyskredytować Optimusa.

Zemsta zza grobu
Mimo, że jest już noc w stolicy jest całkiem jasno, wielu legionistów ma pochodnie, płonie też kilka zabudowań. Część centurii na rozkaz Nerona zbiera ciała i układa je w stosy. Po zmroku wszyscy Dakowie, którzy zażyli trucinę „ożywają”, po ulicach Sarmisegetuzy zombie rozpoczną polowanie na legionistów. Neronowi udaje się opuścić mury miasta, w którym zombie pozbawione przywódcy (Spurius obciął na wszelki wypadek głowę Decebala) atakują chaotycznie, ale nieustępliwie. Nie inaczej jest w pałacu, Optimus podejmuje decyzję o próbie przebicia do bram miejskich. Wydostanie się z miasta rozgryamy na zasadzie bitwy. W pierwszej fazie Optimusowi przy wsparciu Spuriusa i Tyberiusa udaje się rozbić atak zombie i powiększyć szeregi dowodzonych legionistów do przeszło stu pięćdziesieciu ludzi. W fazie drugiej fortuna kołem się toczy, centurion traci blisko połowę ludzi, a sam otrzymuje dwie rany. W fazie trzeciej tuż przy bramie miejskiej Optimus otrzymuje kolejne trzy rany, co praktycznie oznaczałoby śmierć postaci. Zydy, który jako jedyny nie wykorzystał jeszcze karty w Talii przygód, rzuca „W ostatniej chwili”. Postać Kevina, centurion Optimus zostaje na -3 ranach, ale ponosi konsekwencje – traci wszytskich dowodzonych przez siebie ludzi, z miasta wydostaje się wyciągniety przez Spuriusa i Tyberiusa.

Wraz ze świtem, pośród dogasających zgliszczy miasta zombie rozsypują się w pył. Na rozkaz cesarza Trajana z Sarmisegetuzy nie zostaje kamień na kamieniu. Z pozostałości innych oddziałów zostaje utworzona nowa centuria Optimusa. Przed legionistami jeszcze jedno zadanie.

Opublikowano Raporty z sesji, Weird Wars Rome | Dodaj komentarz

WWR: Dziedzictwo, Dacja część 7

Zakamarki Rzymu – część II
Po zakończeniu poprzedniej sesji wspominałem, że gracze wiedzeni logiczną decyzją zdecydowali się zrezygnować z zemsty. No cóż, logika wiodła ich jeno czas jakiś, a potem swoje zrobiły emocje. Ostatecznie zamiast powrotu do Dacji, kolejny epizod rozegraliśmy w Rzymie, gdyż jak stwierdził Optimus: „Nie może tak być, że ktoś bezkarnie zabija legionistę i to nie jest jego przełożony”. Mimo, iż od poprzedniej sesji minęło sporo czasu, przygodę rozegraliśmy w tym samym składzie. Udział wzięli legioniści:
Kevin – centurion Optimus Furius Sulla,
Triki – tesserarius Neron Tytus Gaius,
Maro – dekurion Spurius Tantus Inerceptore,
Paladyn – Iusefus Flavius Hostes,
dacja73
Agelatus
Legioniści trochę powęszyli i bez większych problemów (ach te kości) dzięki pomocy weterana X legionu uzyskali potrzebne im informacje. Grupie młodych zdegenerowanych, zamożnych i dobrze urodzonych Rzymian, która urządza sobie krwawe uczty przypominające raczej wizje szaleńca, przewodzi niejaki Apicjusz, a jego zaufanymi są Naso i Agelatus. Wszyscy trzej mają bardzo wpływowych rodziców, dzięki czemu nikt nawet nie zwróci uwagi na zaginięcie kilku żebraków, prostytutek, czy nawet legionistów.

Pierwszy na liście graczy zagościł Agelatus, który organizował kolejne przyjęcie dla swoich obłąkanych przyjaciół. Jego domostwo było niezgorzej strzeżone, a niewolników szkolił weteran areny, czarnoskóry retarius Karbo. Zupełnie niespodziewanie legioniści pozyskali sprzymierzeńca. Grupa syryjskich łotrów pod wodzą niejakiego Mhitala porwała brata Agelatusa, co nieco rozpraszało jego uwagę. Ageletus nie zamierzał wpłacać okupu, choć chciał aby jego ludzi epod wodzą Karbo spotkali się z porywaczami – tylko po to, aby upewnić się, że jego brat Loctuotus zginie. I tak w skromnej insuli w dzielnicy Suburra w niewielkim pomieszczeniu doszło do spotkania Syryjczyków, ludzi Agelatusa i rządnych zemsty legionistów. Każdy walczył z każdym, może z wyjątkiem Loctuotusa, który zresztą i tak zginał, a jego szczątki zostały dostarczone bratu ku przestrodze.

Pozbawiony osobistego ochroniarza i najbardziej bitnych ludzi Agelatus był w swojej willi stosunkowo łatwym łupem. Podczas nocnej akcji legioniści nie okazywali łaski żadnemu z mieszkańców, zginął pan domu, jego słudzy i niewolnicy. Takie bezlitosne i krwawe działanie drużyny zniechęciło Iusefusa do dalszej zemsty. Za zgodą Optimusa legionista Iusefus odłącza się od reszty drużyny.

Prowadzenie osobnych wątków nie jest tym co lubię najbardziej, ale decyzja Paladyna była dla mnie w pełni zrozumiała. Przyszedł na sesję Weird Wars Rome z innymi oczekiwaniami. Miał być dalszy ciąg kampanii wojennej w Dacji okraszony elementami nadnaturalnymi, a utknęliśmy w krwawej zemście, która trochę przypominała wyrywanie skrzydełek owadom. Wątki nadnaturalne zresztą był, ale się rozmyły, gdyż gracze nie chcieli, lub nie zdążyli ich rozwinąć. Cóż czasami tak się składa, nic na siłę.
dacja72
Naso
W czasie gdy Iusefus rozgrywał swój drobny epizod związany z przeszłością (zawada wróg), pozostała trójka legionistów przystąpiła do opracowania planu ataku na drugiego ze zdegenerowanych młodzieńców. Dom Naso wydawał się na tyle dobrze chroniony, że  bohaterowie zdecydowali się dopaść napastnika , gdy będzie zmierzał na kolejną krwawą ucztę. Naso miał sporą przewagę liczebną, kilku niewolników niosło lektykę, a kilku zbrojnych sług pod wodzą trackiego gladiatora imieniem Rufus strzegło swego pana. Atutem drużyny była bezczelność, zaskoczenie i wyszkolenie wojskowe. Po zabiciu Rufusa szyk obrońców szybko się złamał, a sam Naso nie stanowił praktycznie żadnego zagrożenia.

Jednak tym razem nie poszło już tak gładko, przy życiu pozostali świadkowie, a jeden z bohaterów (przyznać się który to) został raniony w twarz. Od następnego ranka w mieście zawrzało, rozpoczęły się poszukiwania „bandytów” w szeregach legionów, co jednak przypominało poszukiwanie igły w stogu siana. Wkrótce jednak podjęto decyzję o wymarszu wojsk z powrotem do Dacji, a drużyna po raz drugi uznała, że za śmierć legionisty odpłacono już należycie.
Tak, najbardziej szurnięty i zdeprawowany z grupy młodzieńców imieniem Apicjusz, nadal beztrosko rozwija swoje talenty.
dacja71

Opublikowano Raporty z sesji, Savage Worlds, Weird Wars Rome | Dodaj komentarz

Reset, recharge, resurect

Reset’16 to dobry wyjazd był. Fajne sesje, niezła miejscówka, no i oczywiście ekipa, czyli to co najważniejsze. No ale po kolei. Podobnie jak w ubiegłym roku na wakacyjne erpegowanie wybraliśmy się w okolice Ślęży, a dokładnie na Przełęcz Tąpadła. Cisza spokój, las, a w nim cztery domki, z których dwa wynajęliśmy na wydłużony weekend. Z zewnątrz wyglądało to skromnie, ale sympatycznie:
r24
ale w środku było przestronnie i komfortowo, przynajmniej w domku nr 4:
r09
Zjechaliśmy się niemal wszyscy już w czwartek i na przekór złamanej ostatnio tradycji zaczęliśmy od sesji. Poprowadziłem Lankhmar, o tym sewidżowym settingu może kiedyś skrobnę coś na blogu, ważne jest to, że na sesji „zaskoczyło”, drużyna nienastawiona na walkę knuła, intrygowała i eksplorowała zakamarki miasta, a Furiath jako Matka Żuja powodował rechot prowadzący do bólu gardła. Bawiłem się wybornie. W tym samym czasie Triki poprowadził Degenesis, na którym level epickości rośnie jak śnieżna kula mknąca w dół zbocza, a KFC poprowadził Wioskę przeklętych. No prawie poprowadził, bo tutaj śnieżna kula chęci chyba weszła w atmosferę.

W piątek grać zaczęliśmy dość wcześnie, bo tuż po 10. Wcześniej oczywiście nie brakowało sztubackiego swawolenia z poziomem dowcipu ustawionym na trudności gimbaza typowa. Byłem przekonany, że miarą suchości żartów na wyjeździe będzie mama jednego z kolegów (którego nicku nie wymienię), ale jak się okazało, najlepsze było przed nami. Poprowadziłem Rzym, miało być pięć godzin, wyszło jedenaście, choć fakt, że z przerwą w środku. Rozegraliśmy epizod VIII i IX, raporcik z sesji zapewne za czas jakiś na blogu. Zakończyliśmy kampanię dacką, o dalszych losach „małych Rzymian” zdecydujemy sobie wspólnie (z Kevinem, Marem, Trikim i Zydym), ale na razie jestem nastawiony na małą przerwę. Równolegle z Rzymem tsar kończył kampanię Ripples of Carcosa, a Zientol prowadził Sensację i przygodę. Potem krótka przerwa, w czasie której można było pogadać, jak gracz z graczem, albo jak to w lesie jak Miś (gry) z Misiem (gry):
r04

Wieczorem dotarli ostatni uczestnicy erpegowego wyjazdu, czyli Kamil i Aga. Zanim zaczęliśmy sesję Witch Huntera u Trikiego, para ta udała się na spacer, przez tę oto furtkę:
r41
a powrócił tylko Kamil. Wtedy niepokoju jeszcze nie było, bo choć na pytanie, czy zakopał Agę w miejscu z ładnym widokiem w sumie odpowiedział twierdząco, potraktowaliśmy to jako niewinną krotochwilę.

Ale wróćmy do erpegowania. Gdy gdzieś tam w domku nr 3 tsar prowadził DeDekowego sandboxa, a Smartfox ciągnął maltańską kampanię na FATE, domek nr 4 w całości został pochłonięty Witch Hunterem. Było i zabawnie i epicko, a finałowa scena godna marvelowskiego kina i to tego lepszego.
r14
Koło północy zrobiliśmy krótką przerwę na kilka wdechów świeżego powietrza, albo papierosa. Zmęczony życiem Kamil nastawił budzik na 10 minut i poszedł się zdrzemnąć. Wtedy widzieliśmy go po praz ostatni.

Grać skończyliśmy dość późno (bardzo wcześnie?), dlatego sobota potrzebowała długiej rozpędówki. Z poranka pamiętam śniadanie mistrzów, czyli boczek z grilla i… napój
r17
Cit bardziej intrygujące było zniknięcie Kamila. Szczerze przyznam, że szukaliśmy go ale tylko trochę, bo w końcu każdy czasami potrzebie odrobiny samotności. Dlatego, gdy trafiliśmy na polankę ze świeżo spulchnioną ziemią, zdecydowaliśmy się nie zaburzać spokoju.
r22
Temat żartów od tego momentu uległ całkowitej zmianie, a po południu, wyspani wróciliśmy do tego co najlepsze. Magda poprowadziła Deadlandy, Furiath plenerową Klanarchię:
r05
a my kolejny etap kampanii w:
r15
Ponownie było epicko. Przymierze z Kornwalią, wielka bitwa z Sasami, awantura przy zamkowej bramie z księciem Gorloisem i w końcu zdrada naszego króla, która doprowadziła do poczęcia Artura. Fajny patent z sądzeniem wieśniaków, choć niestety niewiele z niego wynikało – w sensie konsekwencji dla drużyny, nasze osądy były dla nas bezpieczne. Niestety „polegliśmy” jako drużyna, raz podczas negocjacji z faerie, a drugi raz na zamkowej bramie.
r02
(Jak to faerie?!)
Na koniec miałem też trochę żalu sam do siebie o wybór. Mogliśmy stoczyć walkę u boku naszego przyjaciela Madoca pod Tintagelem, albo ruszyć z Merlinem i Utherem. Wybraliśmy to drugie, bo to jedna z najważniejszych chwil w legendach arturiańskich. Źle wybraliśmy: wzięliśmy udział w czynie niegodnym rycerzy, w dodatku jako bierna asysta, zamiast walczyć z towarzyszem broni i pilnować jego pleców. Madoc zginął, a my chwałą się nie okryliśmy, ale widać tak miało być. Tak czy siak sesja bardzo do przodu, w końcu poczułem że kampania nabiera wiatru w żagle i rozkręca się we właściwą stronę.
r16
Po sesji zostało jeszcze trochę czasu na nocne pogaduchy o planszakach, serialach, erpegach i innych ważnych dla nerda sprawach oraz kilka partii pokera. Każdy zdążył się wyspać, choć nie każdy tam, gdzie to zaplanował – tsar spędził noc samotnie w nawiedzonym pokoju, zamieszkiwanym do niedawna przez Kamila i Agę. Niestety nie zaginął…
r39
Wielkie dzięki za wspólną zabawę. Trochę szkoda, że na wyjazdach letnich ekipa dzieli się na dwa domki i integracja trochę się rozpełza. Z częścią ludzi z domku 3 udało mi się zagrać, ale z KFC, Wajsem i Paciorem, spędziłem naprawdę niewiele czasu. No cóż, jak to się mawia „or fish, or pussy”, trzeba było wybrać, więc postawiłem na sympatyczniejsze oblicza:
r43i przeszło 700 kg nerda (bez kości). Poniżej pół tony nerda z kością (Psyl poważnie zaniża średnią) na słodko:
r08Na zakończenie dwie propozycje, do których proszę odnieście się w komentarzach poniżej:
1. Termin kolejnego wyjazdu – raczej odpada ostatni weekend października, proponuję 20-23 października (choć mogę mieć zawirowania w pracy), albo 17-20 listopada (wiem, duuuużo czekania)
2. Trochę eksperymentujemy z czasem na sesje i na integrację. Proponuję na jesień jedną sesję dziennie, w sensie gramy raz w czwartek do późna, odsypiamy i zaczynamy w piątek na luzie ponownie do późna i to samo w sobotę. Pasi?

No i jeszcze na koniec słit focia (absolutnie) wszystkich uczestników wyjazdu. Dzięks, fajnie było.
rspec5

Opublikowano Wyjazdy erpegowe | 20 komentarzy