WWR: Dziedzictwo, Dacja część 7

Zakamarki Rzymu – część II
Po zakończeniu poprzedniej sesji wspominałem, że gracze wiedzeni logiczną decyzją zdecydowali się zrezygnować z zemsty. No cóż, logika wiodła ich jeno czas jakiś, a potem swoje zrobiły emocje. Ostatecznie zamiast powrotu do Dacji, kolejny epizod rozegraliśmy w Rzymie, gdyż jak stwierdził Optimus: „Nie może tak być, że ktoś bezkarnie zabija legionistę i to nie jest jego przełożony”. Mimo, iż od poprzedniej sesji minęło sporo czasu, przygodę rozegraliśmy w tym samym składzie. Udział wzięli legioniści:
Kevin – centurion Optimus Furius Sulla,
Triki – tesserarius Neron Tytus Gaius,
Maro – dekurion Spurius Tantus Inerceptore,
Paladyn – Iusefus Flavius Hostes,
dacja73
Agelatus
Legioniści trochę powęszyli i bez większych problemów (ach te kości) dzięki pomocy weterana X legionu uzyskali potrzebne im informacje. Grupie młodych zdegenerowanych, zamożnych i dobrze urodzonych Rzymian, która urządza sobie krwawe uczty przypominające raczej wizje szaleńca, przewodzi niejaki Apicjusz, a jego zaufanymi są Naso i Agelatus. Wszyscy trzej mają bardzo wpływowych rodziców, dzięki czemu nikt nawet nie zwróci uwagi na zaginięcie kilku żebraków, prostytutek, czy nawet legionistów.

Pierwszy na liście graczy zagościł Agelatus, który organizował kolejne przyjęcie dla swoich obłąkanych przyjaciół. Jego domostwo było niezgorzej strzeżone, a niewolników szkolił weteran areny, czarnoskóry retarius Karbo. Zupełnie niespodziewanie legioniści pozyskali sprzymierzeńca. Grupa syryjskich łotrów pod wodzą niejakiego Mhitala porwała brata Agelatusa, co nieco rozpraszało jego uwagę. Ageletus nie zamierzał wpłacać okupu, choć chciał aby jego ludzi epod wodzą Karbo spotkali się z porywaczami – tylko po to, aby upewnić się, że jego brat Loctuotus zginie. I tak w skromnej insuli w dzielnicy Suburra w niewielkim pomieszczeniu doszło do spotkania Syryjczyków, ludzi Agelatusa i rządnych zemsty legionistów. Każdy walczył z każdym, może z wyjątkiem Loctuotusa, który zresztą i tak zginał, a jego szczątki zostały dostarczone bratu ku przestrodze.

Pozbawiony osobistego ochroniarza i najbardziej bitnych ludzi Agelatus był w swojej willi stosunkowo łatwym łupem. Podczas nocnej akcji legioniści nie okazywali łaski żadnemu z mieszkańców, zginął pan domu, jego słudzy i niewolnicy. Takie bezlitosne i krwawe działanie drużyny zniechęciło Iusefusa do dalszej zemsty. Za zgodą Optimusa legionista Iusefus odłącza się od reszty drużyny.

Prowadzenie osobnych wątków nie jest tym co lubię najbardziej, ale decyzja Paladyna była dla mnie w pełni zrozumiała. Przyszedł na sesję Weird Wars Rome z innymi oczekiwaniami. Miał być dalszy ciąg kampanii wojennej w Dacji okraszony elementami nadnaturalnymi, a utknęliśmy w krwawej zemście, która trochę przypominała wyrywanie skrzydełek owadom. Wątki nadnaturalne zresztą był, ale się rozmyły, gdyż gracze nie chcieli, lub nie zdążyli ich rozwinąć. Cóż czasami tak się składa, nic na siłę.
dacja72
Naso
W czasie gdy Iusefus rozgrywał swój drobny epizod związany z przeszłością (zawada wróg), pozostała trójka legionistów przystąpiła do opracowania planu ataku na drugiego ze zdegenerowanych młodzieńców. Dom Naso wydawał się na tyle dobrze chroniony, że  bohaterowie zdecydowali się dopaść napastnika , gdy będzie zmierzał na kolejną krwawą ucztę. Naso miał sporą przewagę liczebną, kilku niewolników niosło lektykę, a kilku zbrojnych sług pod wodzą trackiego gladiatora imieniem Rufus strzegło swego pana. Atutem drużyny była bezczelność, zaskoczenie i wyszkolenie wojskowe. Po zabiciu Rufusa szyk obrońców szybko się złamał, a sam Naso nie stanowił praktycznie żadnego zagrożenia.

Jednak tym razem nie poszło już tak gładko, przy życiu pozostali świadkowie, a jeden z bohaterów (przyznać się który to) został raniony w twarz. Od następnego ranka w mieście zawrzało, rozpoczęły się poszukiwania „bandytów” w szeregach legionów, co jednak przypominało poszukiwanie igły w stogu siana. Wkrótce jednak podjęto decyzję o wymarszu wojsk z powrotem do Dacji, a drużyna po raz drugi uznała, że za śmierć legionisty odpłacono już należycie.
Tak, najbardziej szurnięty i zdeprawowany z grupy młodzieńców imieniem Apicjusz, nadal beztrosko rozwija swoje talenty.
dacja71

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Raporty z sesji, Savage Worlds, Weird Wars Rome. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s