Reset, recharge, resurect

Reset’16 to dobry wyjazd był. Fajne sesje, niezła miejscówka, no i oczywiście ekipa, czyli to co najważniejsze. No ale po kolei. Podobnie jak w ubiegłym roku na wakacyjne erpegowanie wybraliśmy się w okolice Ślęży, a dokładnie na Przełęcz Tąpadła. Cisza spokój, las, a w nim cztery domki, z których dwa wynajęliśmy na wydłużony weekend. Z zewnątrz wyglądało to skromnie, ale sympatycznie:
r24
ale w środku było przestronnie i komfortowo, przynajmniej w domku nr 4:
r09
Zjechaliśmy się niemal wszyscy już w czwartek i na przekór złamanej ostatnio tradycji zaczęliśmy od sesji. Poprowadziłem Lankhmar, o tym sewidżowym settingu może kiedyś skrobnę coś na blogu, ważne jest to, że na sesji „zaskoczyło”, drużyna nienastawiona na walkę knuła, intrygowała i eksplorowała zakamarki miasta, a Furiath jako Matka Żuja powodował rechot prowadzący do bólu gardła. Bawiłem się wybornie. W tym samym czasie Triki poprowadził Degenesis, na którym level epickości rośnie jak śnieżna kula mknąca w dół zbocza, a KFC poprowadził Wioskę przeklętych. No prawie poprowadził, bo tutaj śnieżna kula chęci chyba weszła w atmosferę.

W piątek grać zaczęliśmy dość wcześnie, bo tuż po 10. Wcześniej oczywiście nie brakowało sztubackiego swawolenia z poziomem dowcipu ustawionym na trudności gimbaza typowa. Byłem przekonany, że miarą suchości żartów na wyjeździe będzie mama jednego z kolegów (którego nicku nie wymienię), ale jak się okazało, najlepsze było przed nami. Poprowadziłem Rzym, miało być pięć godzin, wyszło jedenaście, choć fakt, że z przerwą w środku. Rozegraliśmy epizod VIII i IX, raporcik z sesji zapewne za czas jakiś na blogu. Zakończyliśmy kampanię dacką, o dalszych losach „małych Rzymian” zdecydujemy sobie wspólnie (z Kevinem, Marem, Trikim i Zydym), ale na razie jestem nastawiony na małą przerwę. Równolegle z Rzymem tsar kończył kampanię Ripples of Carcosa, a Zientol prowadził Sensację i przygodę. Potem krótka przerwa, w czasie której można było pogadać, jak gracz z graczem, albo jak to w lesie jak Miś (gry) z Misiem (gry):
r04

Wieczorem dotarli ostatni uczestnicy erpegowego wyjazdu, czyli Kamil i Aga. Zanim zaczęliśmy sesję Witch Huntera u Trikiego, para ta udała się na spacer, przez tę oto furtkę:
r41
a powrócił tylko Kamil. Wtedy niepokoju jeszcze nie było, bo choć na pytanie, czy zakopał Agę w miejscu z ładnym widokiem w sumie odpowiedział twierdząco, potraktowaliśmy to jako niewinną krotochwilę.

Ale wróćmy do erpegowania. Gdy gdzieś tam w domku nr 3 tsar prowadził DeDekowego sandboxa, a Smartfox ciągnął maltańską kampanię na FATE, domek nr 4 w całości został pochłonięty Witch Hunterem. Było i zabawnie i epicko, a finałowa scena godna marvelowskiego kina i to tego lepszego.
r14
Koło północy zrobiliśmy krótką przerwę na kilka wdechów świeżego powietrza, albo papierosa. Zmęczony życiem Kamil nastawił budzik na 10 minut i poszedł się zdrzemnąć. Wtedy widzieliśmy go po praz ostatni.

Grać skończyliśmy dość późno (bardzo wcześnie?), dlatego sobota potrzebowała długiej rozpędówki. Z poranka pamiętam śniadanie mistrzów, czyli boczek z grilla i… napój
r17
Cit bardziej intrygujące było zniknięcie Kamila. Szczerze przyznam, że szukaliśmy go ale tylko trochę, bo w końcu każdy czasami potrzebie odrobiny samotności. Dlatego, gdy trafiliśmy na polankę ze świeżo spulchnioną ziemią, zdecydowaliśmy się nie zaburzać spokoju.
r22
Temat żartów od tego momentu uległ całkowitej zmianie, a po południu, wyspani wróciliśmy do tego co najlepsze. Magda poprowadziła Deadlandy, Furiath plenerową Klanarchię:
r05
a my kolejny etap kampanii w:
r15
Ponownie było epicko. Przymierze z Kornwalią, wielka bitwa z Sasami, awantura przy zamkowej bramie z księciem Gorloisem i w końcu zdrada naszego króla, która doprowadziła do poczęcia Artura. Fajny patent z sądzeniem wieśniaków, choć niestety niewiele z niego wynikało – w sensie konsekwencji dla drużyny, nasze osądy były dla nas bezpieczne. Niestety „polegliśmy” jako drużyna, raz podczas negocjacji z faerie, a drugi raz na zamkowej bramie.
r02
(Jak to faerie?!)
Na koniec miałem też trochę żalu sam do siebie o wybór. Mogliśmy stoczyć walkę u boku naszego przyjaciela Madoca pod Tintagelem, albo ruszyć z Merlinem i Utherem. Wybraliśmy to drugie, bo to jedna z najważniejszych chwil w legendach arturiańskich. Źle wybraliśmy: wzięliśmy udział w czynie niegodnym rycerzy, w dodatku jako bierna asysta, zamiast walczyć z towarzyszem broni i pilnować jego pleców. Madoc zginął, a my chwałą się nie okryliśmy, ale widać tak miało być. Tak czy siak sesja bardzo do przodu, w końcu poczułem że kampania nabiera wiatru w żagle i rozkręca się we właściwą stronę.
r16
Po sesji zostało jeszcze trochę czasu na nocne pogaduchy o planszakach, serialach, erpegach i innych ważnych dla nerda sprawach oraz kilka partii pokera. Każdy zdążył się wyspać, choć nie każdy tam, gdzie to zaplanował – tsar spędził noc samotnie w nawiedzonym pokoju, zamieszkiwanym do niedawna przez Kamila i Agę. Niestety nie zaginął…
r39
Wielkie dzięki za wspólną zabawę. Trochę szkoda, że na wyjazdach letnich ekipa dzieli się na dwa domki i integracja trochę się rozpełza. Z częścią ludzi z domku 3 udało mi się zagrać, ale z KFC, Wajsem i Paciorem, spędziłem naprawdę niewiele czasu. No cóż, jak to się mawia „or fish, or pussy”, trzeba było wybrać, więc postawiłem na sympatyczniejsze oblicza:
r43i przeszło 700 kg nerda (bez kości). Poniżej pół tony nerda z kością (Psyl poważnie zaniża średnią) na słodko:
r08Na zakończenie dwie propozycje, do których proszę odnieście się w komentarzach poniżej:
1. Termin kolejnego wyjazdu – raczej odpada ostatni weekend października, proponuję 20-23 października (choć mogę mieć zawirowania w pracy), albo 17-20 listopada (wiem, duuuużo czekania)
2. Trochę eksperymentujemy z czasem na sesje i na integrację. Proponuję na jesień jedną sesję dziennie, w sensie gramy raz w czwartek do późna, odsypiamy i zaczynamy w piątek na luzie ponownie do późna i to samo w sobotę. Pasi?

No i jeszcze na koniec słit focia (absolutnie) wszystkich uczestników wyjazdu. Dzięks, fajnie było.
rspec5

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wyjazdy erpegowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Reset, recharge, resurect

  1. triki pisze:

    Było epicko

  2. Dzięki za granie i prowadzenie, było RPGowo fajowo! Integracyjnie trochę brakuje mi czwartkowego zgonu.

  3. Magda pisze:

    Chcecie Ochłapa w morderstwo wrobić? 🙂
    Dzięki wszystkim za grę i za towarzystwo.

  4. smartfox pisze:

    Ostatnia fota miażdży. Co do Pendragona, sesja z sądem to taki epizod z „nic-nie-robieniem”, tak miało być. Dla Was nie miało tam być żadnego kosztu, raczej obrazek rodzajowy z życia rycerzy. Tak miało być, poza konfliktem między graczami (co innego konflikt między postaciami). Ja osobiście mam prośbę, jak gramy, to gramy wszyscy, nie rozłazimy się. Mi to przeszkadza kurewnie.

    Co do wyboru Madoc i Artur – myślę, że tu zadecydował fakt, że godzinę wcześniej rozegraliście wielką bitwę. Możliwe, że nie chcieliście kolejnej (przy wyboru ścieżki na Terrabil byłaby jatka pod zamkiem, ale jednocześnie szansa na uratowanie Madoca).

    Co do nabierania przez kampanii wiatru w żagle, wstrzymaj konie. To nie kampania sensu stricte, nie masz nadrzędnego wątku poza: „tworzymy ród w czasach arturiańskich”. Przy następnym zlocie kończymy pierwszą fazę bodaj z 5-6.

    Jedna sesja dziennie, rozumiem ideę, ale to oznacza, że ja zagram raz. Ewentualnie dwa razy, ale wtedy któraś z moich kampanii wypadnie z rozkładu. Piątek mimo wszystko bym zostawił z dwoma sesjami, ale poprosiłbym MG o trzymanie się godzin, czyli ci z pierwszej sesji nie kończą po 20.00, bo ci następni nie mają wtedy składu. Dla doświadczonego MG to żaden problem.

    • karprpg pisze:

      1. Sesja z sądem – rozumiem zamysł, ale można by z tego wydusić ciut więcej, gdyby np. decyzje odbijały się na naszych (choćby) zarobkach, relacjach z chłopami, itd. Tymczasem byliśmy na „występach gościnnych”, więc konsekwencje żadne. Nie znaczy to wcale, ze się źle bawiłem, choć imho niepotrzebnie rozwlekliśmy ten wątek (nie MG, tylko gracze).
      2. Prawdopodobnie masz rację z bitwą, gdybyśmy zaczęli od tego epizodu, możliwe, ze wybralibyśmy inaczej. Jednak jeśli chodzi o mnie decydowało nie te, ze bitwa to już była, tylko fakt doniosłości chwili.
      3. Raczej chodziło mi o styczność z legendą jaka znam, na sesji był Uther, Merlin, Gorlois, Ingreine, poza tym – może przez ten sąd właśnie – poczułem, że gramy rycerzami, a nie zwykłymi wojownikami. Czekam z niecierpliwością na upadek i późniejszy rozkwit za Artura.
      4. Rozumiem – dlatego pytam o zdanie. Jestem na głodzie grania, też w takiej sytuacji musiałbym odpuścić jedną sesję. W sumie Ty masz o tyle gorzej, że jesienią możesz mieć problem z czwartkiem. Sesje czwartkowe są na chwilę obecną opcjonalne, jak są chętni i do prowadzenia i grania. Z piątkiem chodziło mi raczej o to, że jeśli ktoś ma np. poprowadzić dwie sesje, to jest to dość wyczerpujące.

      • smartfox pisze:

        Odbije się na Waszych relacjach. Już jesteście postrzegani jako miłośnicy faerie, poza tym (ale nie chciałem już tego cisnąć przed bitwą) sir Elad jest już Wam nieprzychylny za to, jak kilka spraw rozwiązaliście (głównie sprawa kowala).

      • smartfox pisze:

        Kurcze, tu da się edytować komentarze?
        Własnie, jak mi czwartek wypadnie, to w ogóle nie zagram. Da się, bo i tak się działo, ale wolałbym inaczej.

      • karprpg pisze:

        Akcji z kowalem nie chce mi się chyba nawet roztrząsać, mieliśmy z Sasem inne zdanie, ale wiadomo, inna narodowość to też odmieńcy. Jako drużyna daliśmy ciała – dlatego jako gracz wykorzystałem chwilę na świeże powierze – za co raz jeszcze przepraszam.
        Pod nickiem obok daty jest Edyta

  5. Jaro pisze:

    Nic nie udowodnicie. Kamil jest na zdjęciu ;P

  6. Zydy pisze:

    Było pięknie. Dzięki Daniel za organizację, prowadzącym za prowadzenie, graczom za granie a łopacie za bycie :-).
    Trochę tradycyjnie przespałem, czego bardzo żałuję :), wybacz Triki…
    Co do sesji lepiej dwie dziennie, jakoś się zmieścimy.

  7. smartfox pisze:

    Zydy, piździelcu. Kup amfę na sesję!
    Dwie sesje dziennie lepiej – więcej spania 😀

  8. tsarpl pisze:

    Ja to jeszcze po tych wyjazdach przeżywam przez tydzień czy dwa zawsze ;). RPGowo znów się wyżyłem i muszę powiedzieć, że prowadzenie dwóch sesji dziennie to nie problem, to gracze wieczorem zaczęli odpadać, zwłaszcza taki jeden podstępny zamykacz drzwi na klucz :P.

    Karpiu, jak zwykle świetna robota organizacyjna, dzięki ci za to, nam wygodnie po prostu przyjechać i pobawić się w gry. Ekipo, zżyłem się z wami przez ten czas i już nie mogę się doczekać października lub listopada!

    P.S. Ostatnio źle śpię po nocach, jakby coś we mnie siedziało i próbowało wydostać się na zewnątrz. Nie powinienem spać w pokoju Ducha Kamila.

  9. psylu pisze:

    ach,żeby mieć taki zegar
    coby miał taką moc sprawczą
    przeżyć RESET ponownie 🙂
    jeszcze raz , i jeszcze raz…
    😉

  10. Zientol pisze:

    Nic dodać nic ująć. Po prostu dziękuję. Ja już tęsknię za Wami.
    Dużo grania poproszę.
    Termin mam nadzieję, że nie splecie się z moim corocznym wyjazdem do niemcowni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s