WWR: Dziedzictwo, Dacja część 6

Zakamarki Rzymu
Sesję w takim samym składzie jak poprzedni, rozegraliśmy na październikowym wyjeździe. Zaczęliśmy w piątek około północy w składzie MG + trzech graczy, po półtorej godzinie już tylko dwóch graczy, ale kończyliśmy ponownie w pełnym składzie w sobotę do południa. Legionistami byli:
Kevin – centurion Optimus Furius Sulla,
Triki – tesserarius Neron Tytus Gaius,
Maro – dekurion Spurius Tantus Inerceptore,
Paladyn – Iusefus Flavius Hostes,

Triumf
Poprzednia przygoda zakończyła się wielkim zwycięstwem cesarza Trajana pod Adamclisi, kończącym kampanię wojenną w Dacji. Tym razem rozpoczęliśmy od triumfalnego powitania legionów w Rzymie, na którym nie zabrakło naszych bohaterów. Część legionistów, z oddziałów które wykazały się w czasie działań wojennych, dostała urlop, taki w sam raz na przehulanie uczciwie zarobionego żołdu. Nie inaczej było z naszą drużyną, wino, kobiety śpiew stały się na jakiś czas ich codziennością. Ponadto świeżo upieczony dekurion Spurius, miał okazję aby zbratać się ze swoimi ludźmi. Aż pewnego dnia, po popijawie nie większej i nie mniejszej od poprzednich, legionista Piktus zaginął, a koledzy nie bardzo chcieli się z tym pogodzić.

Część oddziału prowadziła małe śledztwo, ale to wiedziony złym przeczuciem centurion Optimus zakończył dzień poszukiwań na wizytach w nekropoliach, gdzie odnalazł zwłoki Piktusa i jego kompana z dawnych lat. Obydwaj nie żyli blisko dobę, mieli rozprute brzuchy. Krótka rozmowa z grabarzami pozwoliła ustalić, gdzie nieszczęśnicy zostali znalezieni.

Lupo, Cepio i spółka
Miejsce, w którym znaleziono ciała ofiar znajdowało się na terenie rządzonym przez Lupo i jego gang. W tym momencie w sesji udział brali już tylko Optimus i Neron. Jako, iż znalezienie herszta gangu dla osób z zewnątrz łatwe nie było, dwaj legioniści postanowili się nająć do prostej, brudnej roboty u niejakiego Cincinnatusa, który pracował dla Lupo. Trzeba było wyciągnąć zaległe pieniądze za ochronę od ubogiego garncarza. Panowie najpierw zdrowo nastraszyli nieszczęsnego rzemieślnika, potem wtargnęli do jego mieszkanka, gdzie leżała ciężko chora żona, dopadły ich wyrzuty sumienia i… Postanowili spłacić dług garncarza ze swojego żołdu, aby pokazać, że działają skutecznie.

apicjusz2

Jednak gdy oddali pieniądze i niemal załapali się na nową robotę, doszło do wymiany zdań, która dała im do myślenia. Przez zbieg okoliczności gracze stwierdzili, że sprzedawca cebuli, który miał stragan naprzeciwko garncarza to Lupo we własnej osobie, albo ktoś z jego bliskich współpracowników. Więc wrócili i od słowa do słowa zasztyletowali nieszczęśnika. Straganiarz faktycznie znał bandytów, ale tylko dlatego, że jego syn się z nimi zadawał. Ba, bandyci byli dla niego gówniarzami, których za młodu nie raz i nie dwa karcił, a wszyscy mówili mu per Pan. Syn straganiarza, Cepio, wpadł we wściekłość, nie rozumiejąc co się dzieje. Dość szybko dowiedział się, że ojca zabili mu ci sami ludzie, którzy wcześniej wyciągnęli kasę od garncarza. Nasi bohaterowie w tym czasie umawiają się na spotkanie z samym Lupo, które odbędzie się nazajutrz w łaźni.

Rano dochodzi do spotkania, które szybko przeradza siew rzeź. Trzeba przyznać, że walka nago z nożami w rękach okazała się dość emocjonująca. Gracze musieli się trochę nagimnastykować, mimo, że przeciwnicy nie byli bardzo trudni. Centurion skończył dość poharatany, ale za sprawą  wysokich rzutów odwagi Nerona, tylko jeden napastnik uszedł z życiem. Nawet nie tyle uszedł, co został wypuszczony, zaraz po tym jak wyjawił, że ciało Piktusa zostało przez niego i kolegów przywiezione z dzielnicy patrycjuszy. Osobą, która przekazała bandytom dwa trupy z rozprutymi brzuchami był ex-gladiator Rufus.

Mściciel
W zasadzie od samego początku pobytu w Rzymie, legioniści regularnie trafiali na informacje o morderstwach w dzielnicy patrycjuszy. Ofiarami były dzieci wpływowych i bardzo bogatych mieszkańców Rzymu. Okazuje się, że o ile rodzic pochodzili z różnych frakcji politycznych, o tyle ich dzieciaki znały sie dość dobrze. A jeden z owych dzieciaków, był właścicielem Rufusa.

Legioniści po krótkim śledztwie wpadają na ślad nie do końca legalnych uczt, na których jest nieco więcej niż wystawne jedzenie, wina i standardowe rozrywki. Na uczty, na których giną niewolnicy i nie tylko. Wielce prawdopodobne, że na jednej z takich imprez zginął Piktus.

Jednak od jakiegoś czasu uczestnicy owych uczt, młodzi, zdegenerowani dekadenci, zaczęli obawiać się o swoje życie. Podwoili ochronę i podjęli inne środki bezpieczeństwa. Ktoś nastaje na ich życia, z myśliwych stali się ofiarami.

apicjusz1

Drużyna uzyskuje strzępy informacji, które układają się w logiczną całość. Aby dostać się na jedną z uczt i zbliżyć do przywódcy młodych dekadentów, niejakiego Apicjusza, zatrudniają się jako ochrona u jednego z jego zaufanych współbiesiadników, Galby. Po przeprowadzonej uprzednio obserwacji jego domu, domyślają się, że to on będzie następną ofiarą mściciela.

Do zamachu na życie Galby dochodzi drugiej nocy służby drużyny w jego domostwie. Szczęśliwe rzuty na Spostrzegawczość zapobiegły udanej zemście, a jeden (niesamowity) rzut pilum i poprawka gladiusem zakończyły życie kapłana egipskiej bogini Bastes, o którym legionistom nie udało się nawet niczego dowiedzieć.

Epilog
Gracze dowiedzieli się, że na ucztach organizowanych przez Apicjusza i jego kompanów mają miejsce zwyrodnienia świadczące o chorobach psychicznych, albo oddawaniu czci demonom. Niewolnicy są dosłownie pożerani żywcem, a ich towarzysz broni został napojony winem do granic możliwości, po czym otworzono mu brzuch, aby obecni na uczcie mogli napić się wina zmieszanego z krwią bohaterów. Zemsta, choć możliwa do przeprowadzenia, będzie jednak miała konsekwencje i to nie byle jakie. Uczestnicy uczt to kwiat rzymskiej młodzieży, ich ojcowie to bardzo wpływowi ludzie.

Obawiając się konsekwencji, legioniści rezygnują z zemsty… Przynajmniej na razie.
Wyszła całkiem fajna sesja, zakończona dość niespodziewaną, bo podyktowaną logiką decyzją graczy. Główny motyw został ledwo liźnięty, ale fajną zabawę zrobił wątek łotrzykowski. Gracze nie tknęli ani nadnaturala, którego pewnie wykorzystam w innym miejscu i czasie, ani głównych złych. Bywa i tak.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Raporty z sesji, Savage Worlds, Weird Wars Rome. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s