Gramy w Erpegi Jesienią – relacja

Do Chaty Morgana dojechałem w czwartek z Trikim i Paladynem około 16, ekipa wałbrzyska była już na miejscu, a na resztę poczekaliśmy do wieczorka. Z założenia miał to być luźniejszy dzień, no i był. Nie zagrałem w ani jednego planszaka, czy karciankę, nie wiem czy komukolwiek się to udało. Oldschoolowa sesja KFC skończyła się w fazie eksperymentu, siedmiu graczy przy stole nie wróżyło niczego dobrego – w sensie gry, bo towarzysko, nie powiem, było całkiem przyjemnie. Jedyne co odbyło się zgodnie z planem, to integracja, o 4:30 nad ranem zgasiliśmy z Marem światła i poszliśmy spać.
Od naszej ostatniej wizyty w Chacie znowu trochę się zmieniło – wymieniono wszystkie okna oraz stoły i krzesła, w środku było bardzo ciepło. Na zewnątrz przybyło jedno boisko oraz szachy…
02
W piątek ruszyliśmy z sesjami z kopyta. W czasie gdy Magda prowadziła Zew, podobnie zresztą jak Paladyn, ja wraz z Zydym i Marem zagraliśmy drugą część kampanii w Witch Huntera. Mimo, ze sesja nie była zbyt długa (około 6 godzin), rozprawa z Cielcem dała sporo frajdy, pchnęliśmy też zdrowo do przodu główny wątek. Triki – zrób raporcik na blogasku, bo do lutego się pogubimy. No i w piątek pogoda była na tyle fajna, że pół sesji dało się rozegrać na zewnątrz:
09
Maro, Triki (MG) i Zydy
W ogóle robiliśmy przerwy na dotlenienie – i nie, nie chodziło o „dymka” – w ogrodzie było bardzo fajnie, zwłaszcza podczas ganianego przy stole tenisowym. Ploty, że jacyś faceci tam tańczyli, to pomówienia…
01
1000 funtów czystego, polskiego eRPeGie
Wieczorem, po żarełku, poprowadziłem piąty epizod rzymskiej kampanii na SW. Tym razem do trzonu Kevin, Maro, Triki dołączył Paladyn. Byla to przygoda zamykająca podręcznikową kampanię w Dacji – ale my tam jeszcze wrócimy, Decebal ciągle czeka. Już po północy rozpocząłem drugą sesję, czyli szósty epizod Rzymu. Paladyn ze wzgledu na porę (a raczej planowaną porę zakończenia) odpuścił, a reszta ruszyła na tryumfalny wjazd do samego Rzymu oraz fetowanie zwycięstwa. Maro odpadł koło 2, Triki z Kevinem dostarczyli sporo atrakcji mi i sobie (o czym niebawem w raporciku), udowodnili, że walka sztyletami w łaźni ma sens oraz, że mają dobre serduszka. Ale o 3:30 stwierdziliśmy, że dokończymy rano.
03
Postać Trikiego w Rzymie ma na imię Neron. Przypadek?
W tym czasie Smartfox i Mrufon, którzy dojechali wieczorem prowadzili także swoje sesje, odpowiednio „Komandosów” i „Polskę Piastów”, obydwie na FATE.
W sobotę rano okazało się, że nie tylko ja, ale także Mrufon nie dokończył sesji. Z radosnym zaśpiewem na ustach „Hej, Rzym, hej Ryzm…” drużyna – znowu czteroosobowa – ruszyła ścigać starożytnego, seryjnego mordercę, a ekipa Mrufa z lubością dała się pociąć czeskim wojom. Czy jakoś tak.
Pozostała część soboty, z krótką przerwą na „michę” i chlebek, ponownie wypełniły nam erpegi.
07
Gulaszowa!!!
Tym razem zagrałem w prowadzonego przez Smartfoxa Pendragona, i nie wiem czy to z powodu systemu, czy zgranej ekipy, było w tym trochę magii i od groma śmiechu: „nie p…, liż pigwę”, „z jaką prędkością podróżują małe dzieci na wielkim wężu?”, „to w końcu gramy drużynowo, czy napierdzielasz sam? yyy, no sam napierdzielam”. Trochę obawiałem się mechy (niesłusznie), trochę ekipy (słusznie), wypadło super, choć nieco mnie martwi, że będziemy grali w tak długich odstępach czasowych. Fox – kto spisuje dzieje ekipy, Ty, czy ja?
04
Kevin, Maro, Smartfox (MG), Triki i karp (+Zydy po drugiej stronie obiektywu)
W tym samym czasie Paladyn prowadził Ravenloft na DD5
05
Jaro, mroczny i tajemniczy KFC, Mrufon oraz Paladyn (MG)
a Zientol Sensację i Przygodę:
06
Tak, to jest sesja, a Zientol (z lewej) prowadzi
Uczciwie dodam, że kawałek nocy zmarnowaliśmy na rozmowę o polityce, podczas której nikt nikogo nie obrażał (w sensie nie bardziej niż wcześniej), nikt nikogo nie agitował, nikt nie zmieniał zdania, a 2:05 pojawiła się w zegarkach dwa razy. Rankiem dobiliśmy wszystkie potwory – w tym Zientola, cyknęliśmy tradycyjną słitfocię w stałym miejscu i tyle.
08
Jaro, Magda, Paladyn, głowa KFC, karp, Kevin, Mrufon, Smartfox, Zydy, Maro, Triki i Psyl
Do zobaczyska w lutym.

PS. Senmara, Furiath, tsar, Rochu, brakowało was jak cholera.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wyjazdy erpegowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Gramy w Erpegi Jesienią – relacja

  1. Paladyn pisze:

    Bardzo dziękuję za zaproszenie, wspaniałe towarzystwo, kilka świetnych rozmów i udaną sesję w Rzym. Mam nadzieje, że moi gracze bawili się dobrze i liczę, że uda nam się spotkać w lutym!

  2. smartfox pisze:

    Jak możesz Ty spisywać, to super, nie wiem, czy znajdę dyscyplinę wewnętrzną. Jak coś służę notatkami.

  3. mrufon pisze:

    Było w pytę. Powtórka w lutym, nie może być inaczej.

  4. Oj żałowałem bardzo, że nie byłem, a najbardziej, jak ta menda Smartfox zadzwonił w niedzielę i się podzielił jak to dobrze było być. Na następny raz już się piszę, jeśli tylko praca pozwoli, to będę.
    Cześć mordy wy moje!

  5. triki pisze:

    Było ekstra. 🙂

  6. Kevin pisze:

    Jak zwykle było super, do zobaczenia na EVILu!

  7. Maro pisze:

    Ekipa i miejscówka totalnie odjechane 😀 Dzięki za spotkanie!!! „A EVIL już się zbliża…. już puka do mych drzwi” 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s