WWR: Dziedzictwo, Dacja część 2

Druga część kampanii rozegrana została w czasie WTF Gramy Edycja jesień, do stołu zasiałem ja, jako Mistrz Wojny i aż sześciu graczy. Trochę obawiałem się o płynność sesji, a dokładnie o to, ze przy takiej ilości graczy rozdrobnimy się na nieistotnych drobnostkach, ale w sumie poleciało całkiem sprawnie, w każdym bądź razie założony plan został zrealizowany w stu procentach. W legionistów wcielili się:
Kevin – dekurion Optimus Furius Sulla,
Konrad – Lucius Fabius Cato,
Maro – Spurius Tantus Inerceptore,
Roch – Tyberius Ilicius Nepo,
Wajs – Kwadrimus Kwadrat Kaelthurad
Triki – Neron Tytus Gaius

b1

Tło
Załogę strażnicy strażnicy Poarta uzupełniała reszta drugiego contubernium: Brutus – ex dezerter przewrażliwiony na punkcie zmarłego brata; „Młody” – pełen ideałów osiemnastolatek, który dla chwały Rzymu zrobi wszystko; „Grek” – medyk, którego imienia nikt nawet nie stara się wymówić;
Kopytko – służący, opiekun należącego do contubernium muła.

Drugie contubernium nominalnie znajdowało się pod rozkazami postaci Kevina, ale – co było do przywidzenia – nastąpiły pewne drobne tarcia:
Ovidius Lupus „Lupo” – dekurion, który chce bezpiecznie dociągnąć do końca kontraktu; Aulus Cato – legionista, prawa ręka Lupo; Byk – tępawy, jowialny osiłek; „Pies” – ksywka pochodzi od powiedzenia „pies na baby”; bliźniacy Maximus i Magnus Corvo; Szpila – nożownik, kumpel Aulusa Cato z dawnych lat, kompan Psa do kielicha i nie tylko; Papirus – niski, chudy, blady jak papirus, jego fizjonomia bardziej pasowałaby do skryby, czy kapłana; Zjawa – zwiadowca, tropiciel i myśliwy; Długi Paulus – kucharz, bardzo żarłoczny i chudy jak tyka.

Załoga strażnicy może uważać się za szczęściarzy, zamiast ruszyć z legionami na wojnę, zostaje ulokowana na bezpiecznym zapleczu, gdzie odpowiada za utrzymanie spokoju w okolicy, zabezpieczenie szlaku handlowego i kamiennego mostu, oraz zbieranie danin. Ma sprawować opiekę nad miejscowymi, ostatnie czego potrzebują legiony to bunt chłopstwa na swoich tyłach. Na terenie podległym strażnicy znajdują się trzy wsie:

b2

Pojana – liczy sobie około 250 mieszkańców, znajduje się 3 godziny drogi na południe od strażnicy, nad rwącą i szeroką na sześćdziesiąt metrów rzeką Jastrą. To największa osada w pobliżu, w dodatku leży najbliżej traktów handlowych, stąd znajduje się w niej niewielka karczma, kapliczka boga Zamolksisa, a nawet małe targowisko. Starszy wioski to Luka, karczma należy do jego brata Stepana. Osobą numer trzy we wsi jest kapłan Zamolksisa Odvin, dość hardy i niezbyt chętny do współpracy z legionistami. Wieś żyje przede wszystkim z uprawy zbóż, ale nie trudno tutaj o drób, jajka i ryby. Dzięki inicjatywie Luki i Stepana na małą skalę rozwija się też handel.
Livezi – liczy sobie około 160 mieszkańców, znajduje się około 6 godzin drogi od strażnicy na zachód, za mostem. Wieś żyje z upraw winorośli oraz jabłoni, do niedawna także z hodowli świń, które niemal co do sztuki zostały zarekwirowane przez wojska rzymskie. Legioniści nie są tu zbyt mile widziani, ale też mieszkańcy trochę wycierpieli, spokornieli i boją się stawiać jakikolwiek opór. Starszy wioski – Samir – stracił większość swoich świń za lichą zapłatę. Obawia się, że wraz z majątkiem straci szacunek i swoją pozycję. We wsi jest mały zajazd, o ile można tak nazwać zabudowanie oferujące podłe wino i nocleg w jedynej, brudnej izbie, lub w połączonej z chlewem stajni. Zajazd prowadzi Mirca, który przybytek ten odziedziczył po ojcu. Osobą darzoną wielką estymą przez mieszkańców jest Bendis, wiedząca kobieta, która mieszka samotnie w lesie około pięciu kilometrów na południe od osady. Zna się na przesądach i błogosławieństwach, ziołach, leczeniu i oczywiście pogodzie. Potrafi poskładać złamaną rękę, czy odebrać poród.
Capre – to najmniejsza i najwyżej położona z wiosek. Liczy sobie 80 mieszkańców, zajmujących się wypasem kóz i owiec. Capre jest położona najbardziej na uboczu, około sześciu godzin na północ od strażnicy. Mieszkańcy niewiele ucierpieli na skutek działań wojennych, szczerze powiedziawszy nie bardzo nawet mieli do czynienia z rzymianami w dodatku miewali częste zatargi z Trakami, których nienawidzą. To hardzi górale, prości, otwarci i szczerzy ludzie. Wsią rządzi Gajdis, pięćdziesięcioletni pasterz. Osoba numer dwa we wsi to Letosz kapłan Gebelezisa, który znajduje się pod wielkim wpływem Gajdisa i jest mu całkowicie posłuszny.
Rozdroże – między mostem a strażnicą znajduje się rozwidlenie drogi, jedna odnoga prowadzi przez most do Livezi i dalej na zachód, druga przez strażnicę do Pojany i dalej na południe, a trzecia na północ, w góry do osady Capre. Rozdroże uważane jest za miejsce przeklęte, przynoszące pecha. Chowa się tutaj samobójców, nieopodal znajduje się też mała kapliczka Gebelezisa, boga burz i błyskawic, któremu zabobonni górale składają ofiary.

(Nie)spójna grupa
Między postaciami graczy i contubrnium dowodzonym przez Lupo dochodzi do kilku drobnych nieporozumień. Lupo pozwala swoim chłopakom na nieco więcej, mogą poleniuchować, a co boli najbardziej, za każdym razem gdy to oni są w strażnicy, a grupa Optimusa (gracze) na patrolu, tłuką się dzbany z przywiezionym winem, żywności jest jakby mniej niż powinno być itp. Dość szybko między grupami dochodzi do rękoczynów, a nawet dość konkretnej burdy. Optimus jako dowódca nie wyciąga poważnych konsekwencji, woli załatwić sprawę polubownie dogadując się z Lupo. Rozejm miedzy dwoma grupami żołnierzy jest mało stabilny, ale przez jakiś czas strażnica funkcjonuje w miarę normalnie.

Spalony spichlerz
Optimus znajduje się trochę między młotem, a kowadłem. Z jednej strony ma obowiązek zbierać i dostarczać daniny w wymaganych przez armię ilościach, z drugiej nie gnębić zbytnio miejscowych, aby nie ryzykować buntu. Tymczasem niektóre sprawy wymagają dodatkowego nakładu pracy i dziesiętnik musi docisnąć miejscowych, albo kazać pracować legionistom, co z pewnością nie spotka się z aprobatą i tak nieco zdemoralizowanej grupy.

Spichlerz w Pojanie został spalony przez wycofujące się wojska Decabala, które zniszczyły to czego nie zdołały zabrać. Mieszkańcy mieli ciężką zimę, tym bardziej, że to co zostało ze zbiorów „odkupili” rzymianie – za „niezbyt wygórowaną” cenę. Jeśli zbiory miały być zabezpieczone, spichlerz musiał zostać odbudowany. Pierwsza decyzja dotyczyła tego gdzie miał stanąć, w starym miejscu, czy bliżej rzeki, co ułatwiłoby logistykę podczas handlu. Ponadto budowa spichlerza we wsi to ryzyko sabotażu, kradzieży, a nawet powtórnego podłożenia ognia. Może nawet konieczność pilnowania budynku – tylko przez kogo? Z kolei mieszkańcy niechętnie patrzą na budowę spichlerza w strażnicy, nie mówią wprost, że boją się oddawać całe plony pod pieczę Rzymian, wykręcają się tym, że transport zajmowałby praktycznie cały dzień pracy, którego szkoda marnować.

Po drugie pomoc legionistów przy budowie byłby bardzo wskazana. Przyspieszyłoby to pracę i nieco zjednało ludność, ale Optimus widzi jak bardzo decyzja ta byłaby niepopularna wśród żołnierzy.

Ostateczna decyzja – spichlerz powstaje na zgliszczach starego budynku i jest odbudowywany wyłącznie przez mieszkańców wsi. Ci którzy pracują przy odbudowie spichlerza zostają zwolnieni z części daniny. Konsekwencje – morale legionistów nie zjeżdża niżej, jest ok. Wieśniacy mają spichlerz w swojej wsi i ulgę w podatkach, relacje nieco się poprawiają. Optimus jeszcze tego nie wie, ale przez obniżkę plonów i niepilnowany spichlerz straci około 15% plonów. To i tak lepsze niż gdyby spichlerz powstał nad brzegiem, gdyż kilka miesięcy później rzeka wylała.

Spółdzielnia pracy
Z inicjatywy Nerona i Spuriusa w Pojanie powstaje – prawdopodobnie pierwsza na świecie – spółdzielnia pracy. „Przedsiębiorczy” legioniści domagają się od drobnych rzemieślników dodatkowych produktów, które przywłaszczają sobie. W zamian zapewniają „ochronę”, a żeby rzemieślnik nie był stratny, „zatrudniają” u niego osoby starsze lub nie w pełni sprawne. Legionistom przybywa wiklinowych koszy i glinianych garnków, ba, nawet dwie owce i kozy. Kolejne osoby zostają „zwolnione” z obowiązku swoich prostych spraw, takich jak naprawy bieżące, co kosztować będzie Optimusa kolejne 5% plonów. Dziesiętnik jak na razie przymyka oko.

Neron i Spurius wpadają na kolejny pomysł, nakazują Samirowi z Livezi rozrzucać świński obornik po polach wokół Pojany. Ten nowy, rzymski zwyczaj ma znacząco wpłynąć na wydajność plonów. Pomysł wpłyną na dwie rzeczy. Po pierwsze mieszkańcy Pojany omal nie zlinczowali Samira, który rozrzucał im nieczystości po polach, a między wioskami znacznie wzrasta niechęć, która w przyszłości zaowocuje spadkiem handlu. Po drugie – spadek plonów o kolejne 5%, gdyż nieczystości, które świnie zostawiają w chlewach, przed fermentacją nie nadają się na obornik, są zbyt ostre. Zarówno legioniści jak i gracze jak widać rolnikami nie są.

Waśnie
Przed laty Gajdis (starszy Capre), gdy jeszcze był zbójem, ciężko ranił nieżyjącego już ojca Samira. Samir zjawił się z prośbą o posłuchanie i w sekrecie zdradził, że Gajdis walczył niegdyś przeciwko Rzymianom. W zamian poprosił o zmniejszenie daniny dla wsi Livezi, a konkretnie dla niego. W efekcie wizyty Samir zostaje szpiegiem legionistów, jego danina jest niższa, ale musi ją odrobić reszta wsi. Wieśniacy myślą po prostu, że zwiększono podatek, co nie spotyka się z ich aprobatą, ale postaci graczy zyskują wiernego sługę.
Z kolei Luka i Stepan z Pojany nie znoszą Samira, który był niechętny „przymierzu handlowemu” i sprzedawał swoje świnie poza kontrolą braci. O wszystko co złe obwiniają wójta Livezi.
Zawiści miedzy zwaśnionymi narasta, ale Rzymianie nie interweniują.

Bendis
Legioniści składają wizytę poważanej przez mieszkańców Livezi wiedzącej kobiecie. Ku ich zdziwieniu wcale nie jest ona stara, a w dodatku jest całkiem atrakcyjna. Bendis na swój sposób sprawuje pieczę nad miejscową ludnością. Ma dystans do rzymian, nie oni pierwsi przyszli, nie oni pierwsi pójdą. Nie ma w niej nienawiści. Jest inteligentna, dość cyniczna, wydaje się, iż kobieta nie do końca pasuje do miejscowych. Z czasem Bendis zostaje kochanką Optimusa – dawno nie miała mężczyzny, a przesądni miejscowi nie sypiają z wiedźmą.

Dima
Roztrzęsiona Adria, żona Luki, informuje postaci graczy, że jej piętnastoletni syn Dima, został wybrany przez kapłana jako wysłannik do boga Zamolksisa. To tradycyjna ofiara składana co pięć lat, a wybór postrzegany jest przez społeczność jako wielki zaszczyt. Tyle tylko, że wybraniec jest zrzucany na trzy włócznie, jeśli poniesie śmierć, jest dobrym wysłannikiem, jeśli przeżyje (co zdarza się dość rzadko) jest obwiniany o wszystkie nieszczęścia i wygnany ze wsi.

Luka jest załamany, co widać na pierwszy rzut oka, ale szanuje „wybór bogów”. Adria nie może się pogodzić ze stratą syna i tylko dlatego donosi legionistom o planowanym rytuale, który odbędzie się o północy w lesie przy starym miejscu kultu Zamolksisa.

Rzymianie decydują się interweniować, ale w dość specyficzny sposób. Uwalniają chłopca i poniżają kapłana Odvina, ale pozwalają złożyć ofiarę o ile ktoś zgłosi się na ochotnika. Stracony zostaje inny chłopiec. Odvin zostaje wrogiem Rzymian, choć większość mieszkańców akceptuje taki przebieg rytuału. Legioniści zaskarbili sobie wdzięczność Adrii i Luki, który jednak otwarcie się do tego nie przyznaje.

Chłopiec zostaje wypędzony ze wsi, nie może dłużej być członkiem lokalnej społeczności. Zostaje on jednak za zgodą Optimusa przygarnięty przez Nerona i wychowywany na „małego Rzymianina”. Chłopak szybko staje się ulubieńcem de kurii, zostaje nawet wystawiony po stronie legionistów w mini igrzyskach z okazji żniw.

Dima był wysłannikiem, przed opuszczeniem tego świata i udaniem się do Zamolksisa, każdy mieszkaniec szeptał mu na ucho swoje sekrety i marzenia. Można powiedzieć, że sporo się chłopak nasłuchał: a to o ukrytym zbożu, a to o podkochującej się w Rzymianinie Marit… Spora część sekretów szybko stała się udziałem legionistów…

Galowie
Pewnego dnia przed południem do Livezi przybywa zdyszany posłaniec z informacją, że wieczorem do wsi przybyli żołnierze. Nie są to Dakowie Decebala, ani Trakowie… ani Rzymianie, choć za takich się podają. Mówią niezrozumiałym językiem, są niezdyscyplinowani, piją, biją, za nic nie płacą, a wieczorem zaczęli się dobierać do dziewek. Mieszkańcy wsi proszą o ratunek.

b4

Bohaterowie nie zwlekają z odsieczą. Na miejscu zastali kilku pobitych Daków, pohańbione kobiety i ośmiu pijanych Galów z auxilii, lekkiej piechoty towarzyszącej legionom. Nie było zbędnych pytań, zastanawiania się skąd Galowie się tu wzięli, tylko szyba akcja, która dosłownie i w przenośni ocaliła tyłek karczmarza. Dwaj strażnicy zostali błyskawicznie „zdjęci”, a resztę pokonano w szybkiej walce. Jeńców uznano za dezerterów i stracono na miejscu.

Konsekwencie – mieszkańcy Livezi poczuli, że Rzymianie nie tylko pobierają opłaty, ale dbają o ich bezpieczeństwo. Ludzie Lupo nabrali nieco respektu do swoich „kolegów”.

Furia
Legioniści dość dobrze traktują mieszkańców Livezi i Pojany, ale od początku „zabawiają się” w złych najeźdźców we wsi Capre. Szczególną frajdę mają z tego postaci Trikiego i Mara, czyli Neron i Spurius. Jedna z ofiar ich gwałtów, młoda dziewczyna popełnia samobójstwo. Wydarzenie to miało negatywne konsekwencje.

Letosz – kapłan Gebelezisa – odprawia rytuał, w którym zgodnie z życzeniem ofiary przeklął jej duszę i przywołał służkę Gebelezisa, dacką odpowiedniczkę furii. Demonica pod postacią atrakcyjnej kobiety, którą rzekomo wygnano ze wsi pojawiła się w forcie. Początkowo była dość słaba, ale stawała się potężniejsza (Siła, Wigor i Walka) wraz z każdym mężczyzną, który odbył z nią stosunek. Za przyzwoleniem Optimusa z okazji skrzętnie skorzystali wszyscy obecni w forcie legioniści, a nawet Grek, Długi Paulus i służący Kopytko. Młody nawet zdążył zakochać się w dziewczynie.

Całą sytuacją nieco zbulwersowany był Lucius Fabius, po którego namowach Optimus zdecydował, że fort to jednak nie lunapar i nakazał dziewkę wyrzucić. Wypędzona demonica szlochała kilkadziesiąt metrów od fortu, z czego raz jeszcze postanowił skorzystać Spurius, który porzucił wartę i skwapliwie ruszył raz jeszcze wykorzystać dziewczynę. Lucius Fabius po chwili namysłu doniósł Optimusowi, że kolega opuścił wartę, co sprawiło, że Kevin znalazł się w „kropce”. Z jednej strony głupio byłoby zabić postać kolegi za niesubordynację, z drugiej nie mógł pozostawić tak poważnego wykroczenia bez konsekwencji. Sprawa została potraktowana „ulgowo”, Spurius wykonał spacer między dwoma rzędami kolegów, którzy drewnianymi pałkami wymierzyli sprawiedliwość. Dla postaci Mara skończyło się to dwoma ranami.

Wartę objęli Lucius Fabius i Młody. Neron, który miał uciszyć dziewkę, wziął to sobie do serca dosłownie, odholował ją za włosy od fortu, zatłukł bodajże łopatą i pogrzebał. Demonica na spokojnie dokonała pełnej przemiany i ponownie wybrała się do fortu. Lucius Fabius (nie pamiętam już dlaczego, donos na Nerona? Rozgrzebywana ziemia na polanie?) ponownie wybrał się do Optimusa, który ponownie obudzony sam wpadł w furię i wybiegł na zewnątrz tylko w przepasce i hełmie.

b5

Młody (BN) zginął jako pierwszy, nim zdołał zorientować się co się dzieje. Potem postać straciłby Konrad (Lucius Fabius przyjął cztery rany w pierwszym ciosie), ale został uratowany kartą z Talii przygód. W końcu demonica została pokonana. Tylko Spurion z powodu odniesionych ran nie brał udziału w walce.

Drugą konsekwencją gwałtu, było opuszczenie przez hardych górali swojej wsi i udanie się do Damanaisa, przywódcy Daków, który zbiera armię na tyłach legionów. Pusta wieś, choć najmniejsza, to kolejne 20% podatków mniej.

Trakowie
W sąsiadującej z Dacją Mezji narastały antyrzymskie nastroje, pojawili się zbóje, którzy korzystając z wojennej zawieruchy najeżdżali na Daków, z dala od linii frontu, lekceważąc nawet obecność niewielkich rzymskich jednostek. Bardzo śmiało poczynał sobie siostrzeniec księcia Mezji Górnej, niejaki Leonnotas. Jeden z jego podjazdów zapuścił się na ziemie strzeżone przez ludzi Optimusa.

Obecność Traków została dostrzeżona dość szybko. Zbóje nie zamierzali atakować fortu, co nawet dla ich czterdziestoosobowej grupy byłoby dość ryzykowne. Ale ze względu na przewagę liczebną i mobilność, w terenie czuli się na tyle bezkarnie, że postanowili złupić obydwie wsie: Livezi i Pojanę.

Optimus zdecydował się nie zwlekać i wdać się w bitwę z liczniejszym przeciwnikiem na otwartym terenie, a właściwie tuż przy wsi Pojana. Ku sporemu niezadowoleniu graczy potyczkę rozstrzygnęliśmy na zasadzie bitwy z SW. Klika postaci całkiem sporo oberwało, ale generalnie starcie zakończyło się druzgoczącym zwycięstwem. Niedobitki Traków wycofały się chyłkiem i nie szybko wrócą na te tereny.

b3

Konsekwencja – przychylność mieszkańców Pojany i Livezi, którzy nie przyłączają się do powstania Damanaisa. Optimus jest postrzegany przez żołnierzy Lupo jako nieco szalony, ale zdolny dowódca, zyskuje respekt. Sam Lupo darzy Optimusa coraz większą zawiścią.

Damanais
Emisariusze Damanaisa docierają do wsi podległych drużynie. Samir na nich donosi, a postaci graczy łapią ich i nie niepokojeni przez mieszkańców zabijają – jeden z nich ginie z ręki małego Dimy. Nie zmienia to planów Damanaisa, ale do jego armii nie przystępuje nikt z miejscowych.

Damanais pojawia się pod fortem ledwie kilka dni później. Jego armia liczy około dwustu pięćdziesięciu ludzi, z których dwudziestu to wyszkoleni daccy żołnierze uzbrojeni w falxy, a resztę stanowią górale z prymitywnymi siekierami i cepami. Nawet ze sporej odległości postaci graczy rozpoznają, że Damanais jest jednym z Dawnych Panów, przebudzonym, nieumarłym strzygoniem, który po zachodzie słońca staje się niewrażliwy na ciosy.

Damanais wychodzi dwadzieścia metrów do przodu i zaczyna krzyczeć do zamkniętych w forcie Rzymian, a mały Dima tłumaczy – szybka śmierć w zamian za natychmiastowe poddanie się. Za jego plecami armia, a za nią ostatnie promienie zachodzącego słońca.

Gracze po krótkiej dyskusji podejmują decyzję, pada rozkaz Optimusa: wychodzimy, udajemy, że się poddajemy i robimy wszystko aby zabić drania przed zachodem słońca. Lupo nie rozumie pobudek dowódcy, on i jego ludzie nie mieli do czynienia z nieumarłymi, uważa, że Optimus zwariował do reszty, a jego rozkaz to samobójstwo, że w forcie utrzymają się dłużej. Odmawia wykonania rozkazu, a na tłumaczenie nie ma czasu, słońce zachodzi.

b6

Końcowa walka wypadła mocno epicko. Damanaisa wsparła tylko jego gwardia i to po kawałku (czterech na rundę), dopiero potem ruszyli górale. Graczom zostało osiem rund walki, potem nie mieli szans. Damanais zginął w ostatniej turze od ciosu Kwadrimusa, wcześniej zginął Brutus, ostatni BN z dekurii. Zabicie wodza nie złamało Daków, ale ich atak stal się kompletnie chaotyczny. Do wrót fortu o własnych siłach dotarło trzech legionistów, pozostałych trzech (w tym Optimus) było wyeliminowanych. Bramę otworzył nie kto inny jak Dima, a życie bohaterów uratował pięćdziesięcioosobowy oddział kawalerii, który pojawił się zanim górale zdołali spalić fort.

Lupo został przez Optimusa skazany na śmierć za nie wykonanie rozkazu. Idzie zima, niebawem braki kadrowe zostaną uzupełnione.

Jeśli coś przekręciłem – poprawiać. Następnym razem spotykamy się w mniejszym gronie.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Raporty z sesji, Savage Worlds, Weird Wars Rome. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „WWR: Dziedzictwo, Dacja część 2

  1. triki pisze:

    Mocno ominąłeś igrzyska, a sam pomysł ich organizowania, jak i przebiegł dawał kupę uciechy.

    No i epicki rzut włócznią, mierzony: między uda przesłuchiwanego. PT z jakim problemy miałby sam Jupiter, a tu sukces z przebiciem. To tak ode mnie.

    Czekam z niecierpliwością na kontynuację.

  2. Maro pisze:

    Spokojnie, igrzyska to dopiero początek! Teraz czas na paraolimpiadę dla naszej spółdzielni!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s