Graliśmy na Edycji Jesiennej

Baterie mi się powoli rozładowują. Wydawało się, że naładowałem do końca, nawet tu i ówdzie diodki mrugały, że już dość, a jednak do lutego nie starczy, nie ma szans. Stąd dzisiaj wpis, który powinien się pojawić jakiś miesiąc temu.

Ostatni weekend października wraz z przyległościami spędziłem z bandą nerdów i degeneratów w Chacie Morgana, mordując niewidzialne potwory. Szesnastu chłopa na umrzyka skrzyni, ju hu hu i butelka rumu… I Senmara. A było to tak.

Z Trikim i Wajsem dotarliśmy na miejsce jako pierwsi, chwilę potem był Maro wraz z zarąbistym boczkiem i niezgorszą kiełbachą, które „wyparowały” zanim pojawił się Kevin i KFC. Furiath i Senmara pewnie nie czuli już nawet unoszącego się od wejścia zapachu wędzonki. Ostatnia, ale za to najliczniejsza ekipa która zawitała tego dnia to Toruń i okolice w składzie: Roch, Krystus, Joy, Tomek i Bartek.

Czwartek to zazwyczaj taka fajna rozpędówka: nerdowskie pogaduchy, planszówki, karcianki, alkohol i takie tam. Choć gier na stole nie brakowało, tak wyszło, że tego wieczora w żadną nie zagrałem. Za dużo czasu minęło od ostatniego zjazdu, po prostu czas leciał cholernie szybko na pogaduchach, a mając na uwadze, iż rano prowadzę, poszedłem spać dość szybko, bo gdzieś po trzeciej. Nawet Wajs posiedział dłużej, a to już obciach. Po miesiącu z tego czwartku najbardziej pamiętam wspólne śpiewy (Dobry chłopak był), McWajsy oraz monodram Trikiego pt. Mroczna wieża, kto nie widział zachował jeden czy dwa punkty poczytalności na inną okazję. Z Furiathem, Krystusem, Trikim i Senmarą dyskutowaliśmy też o mechanice. Super było. Nic nie pamiętam.

Uczta zaczęła się w piątek rano – dwie sesje równolegle, ja prowadziłem WWR, a Krystus EotE. Nie mam pojęcia jak wypadła sesja Krystiana, ale moja nad wyraz spokojnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę aż sześciu graczy, z których część powinienem liczyć podwójnie. Do małych Rzymian powrócę zapewne w odrębnej notce, teraz tylko jedna mała uwaga – nie wiem jak to zrobimy następnym razem, ale dość mocno przychylam się do opinii Furiatha, dotyczącej ilości graczy na sesji.

Pod wieczór dojechał Smartfox z Zientolem oraz Zydy z Hańczą i w ten sposób przez chwilę (czyli do wyjazdu Mara w sobotę rano), byliśmy w komplecie. Lubię Chatę Morgana, przyczyn jest wiele, a jedną z nich jest fakt, że nawet przy takiej ilości ludzi da się zagrać równolegle trzy sesje – a pewnie w razie potrzeby wykroiłoby się i czwartą. Tym razem były to:

– Kontynuacja zmagań krzyżowców w CotAC, prowadził Smartfox, a z krasnoludkami po lesie ganiali się: Senmara, Zydy, Kevin, Maro i karp. Tą sesję z kronikarskiego obowiązku także opiszę,  aczkolwiek nie wiem, czy z powodu zmęczenia wcześniejszym prowadzeniem, upływu czasu, czy klątwy ubożąt, pamiętam nie za wiele, pomoc wskazana…

02

– Po raz pierwszy od dawna do łask powrócił Warhammer, tym razem w swojej trzeciej odsłonie, prowadził Krystus, a wielkiego fetyszu wyznawców Slanesha w Altdorfie szukali: Joy, Bartek, Tomek i KFC

06

– Klanarchia, którą Furiathowi, Hańczy, Wajsowi, Zientolowi i Rochowi prowadził Triki.

09

Po sesjach, tak koło wpół do drugiej w nocy, zasiedliśmy z Trikim do nie skończonej, czy też może niezaczętej butelki whisky oraz planszówki Znaki dawnych bogów. Mam wrażenie, że pozostali gracze zmieniali się w trakcie rozgrywki (Fox? Wajs?).

Sobotni ranek rozpoczął się horrorem:

11a

cóż, jeśli pierwszą rzeczą jaką człowiek widzi po przebudzeniu jest Maro, można się bać, zastanawiać nad celem swojej egzystencji, albo przesunąć do ściany… A Maro po prostu wpadł się pożegnać. Zresztą nie jestem pewien, czy to był on, po po pierwsze było jano, po drugie wyglądał na trzeźwego…

W sobotę poleciały kolejne trzy sesje: Kevin prowadził Edge of the Empire, Smartfox wiódł komandosów przez różne pola bitew na mechanice FATE, a Furiath poprowadził Klankę. Mi przypadła w udziale ta trzecia sesja.

To było moje pierwsze spotkanie z Klanarchią. Lata temu kupiłem system, przeczytałem i odstawiłem na półkę. Coś tam pamiętałem, coś zostało w głowie z posesyjnych opowieści Trikiego, ale mechanikę Furiath tłumaczył od podstaw przy tworzeniu postaci – zresztą chyba bardzo dużo się pozmieniało. Relację z sesji Furiath zapowiedział na swoim blogu, więc teraz tylko kilka wrażeń, jakie po miesiącu zostały w głowie. Kupa fajnych scen, moja ulubiona chyba z mamroczącym pod nosem retorem, który właśnie obcinał głowę postaci Krishakha. Wkurzał mnie system odpowiedzialności zbiorowej, mówiłem zresztą o tym po sesji. Fajny patent ze scenami mroku, po których jednakże spodziewałem się większej „rzeźni”. Myślę sobie, że Klanarchia to system, który bardzo mocno dookreślany jest przez Mistrza Gry, czy to dobrze? Daje to bardzo dużą dowolność i możliwość upchnięcia wszystkich patentów świata. Z drugiej strony można się nadziać na wizję prowadzącego znacznie odbiegającą od swoich oczekiwań. A sesja udana była, sporo emocji, czasami chyba nawet za dużo 🙂

Sobotę zakończyły pogaduchy filmowe i okołoerpegowe. W niedzielę rano tradycyjna słitfocia, niedźwiadek i do domciu… No może jeszcze kilka rozdań w 6 bierze 🙂

Kurcze, fajnie było. Trochę żałuję, że nie dotarł Hall (o czym dowiedziałem się w czwartek), Kamil (o czym dowiedziałem się jak go nie było) oraz Psyl, któremu MON zrobił psikusa. Z drugiej strony z niebytu po czterech latach wygrzebał się Krystus, a po dziesięciu (albo i dwunastu) Hańcza, a na ostatnią chwilę wskoczył Zientol. No to co, do następnego 🙂

12a

Od lewej: Senmara, KFC, Tomek, Krystus, Hańcza, Kevin, Zydy, karp, Wajs, Triki, Zientol, Joy, Smartfox, Bartek, Roch i Furiath.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wyjazdy erpegowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Graliśmy na Edycji Jesiennej

  1. Wajs pisze:

    Ejjjj ja żadnych bogów nie pamiętam….
    i to tak na serio. Wiem tylko tyle że jeszcze tego wieczora (nocy) próbowałem ogarnąć 6bierze
    i tutaj następuje duże CIACH z czasem który tym razem wyparował za szybko (a może zawsze tak było) razem z zawartością butelki.
    Jedno powiem na pewno DZIĘKI WIELKIE i już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania

  2. smartfox pisze:

    Bogowie byli (planszówka about Cthulhu et consortes?), ale my też byliśmy już solidnie spracowani 🙂

  3. B@rejko pisze:

    To chyba jedyna impreza RPG w Polsce na której mógłbym i chciałbym się znaleźć.

    • karprpg pisze:

      Tak naprawdę jest lipnie, tylko staram się tymi relacjami trochę posłodzić, żeby się mama o mnie nie martwiła, że nie mam życia towarzyskiego… Grunt, żeby focia na FB była, to jest najważniejsze.

  4. triki pisze:

    Były pełen czad!

  5. Mruf pisze:

    Więc obiecuję wypracować standard dziubka. Po konsultacji z Zydym naturalnie.

  6. Zientol pisze:

    I ja tam byłem, wino i piwo piłem. Dobrze się bawiłem. W niedzielę trzeźwy byłem. 🙂
    Dziękuję wszystkim za towarzystwo i Tobie Danielu.
    A tak przy okazji, może Wajs tu zajrzy jeszcze przed lutym. Ogarnij proszę WoTa karcianego. 🙂
    Planuję zrobić koszulkę znowu i może przy okazji kubek. Czy myślicie, że to dobry pomysł, czy mam sobie darować?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s