zRESETowani

Od letniego wyjazdu erpegowego zleciało już półtora tygodnia, a ja dopiero teraz siadam na spokojnie do wrzucenia kilku słów na jego temat, bo warto. Z kilku przyczyn wyjazd był dla mnie wyjątkowy. Raz frekwencja – wyjazdy letnie zazwyczaj były mniejsze, trudniej było pozbierać do kupy ekipę, tym razem było inaczej – osiemnaście osób, to nie w kij dmuchał, tylu nie było nas jeszcze nigdy. Po drugie – nasze „erpegowiska” czy też „gejówki” to wyjazdy dla grupy znajomych, nie zawsze wszystkich znam, czasami są znajomi znajomych, ale to zazwyczaj jedna, dwie osoby. Tym razem z z Trikim przyjechał Psyl, z Furiathem i Senmarą – Konrad, z Marem i Foxem – Zientol, a z Viriel szczecińska ekipa w postaci Ame, Marka i Kemera. Sześć nowych osób, a czułem się jakbym wszystkich znał od cholera wie kiedy (Zientol, gdzieś Ty się tyle czasu ukrywał?). Po trzecie co to za „gejówka” jak są trzy kobiety? Po czwarte była koszulka…

k1

Czasami jest tak, że mnie zatyka i chyba nie potrafię pokazać, że się cieszę. Tak było z koszulką, bo oczywiście jako naczelny organizator tego zamieszania nie byłem o jej projekcie poinformowany, a po prostu dostałem prezent. Maro – raz jeszcze dzięki.

Mimo sporej ilości osób erpegowo wyszło całkiem sprawnie. W czwartek jedna sesja, w piątek trzy, a w sobotę przy pełnym składzie cztery. Kulinarnie też było zacnie, nie licząc małego zamieszania z gulaszową. Wajs dostał na czwartek nową kartę postaci, kucharza McWajsa, wysokie skillle na obieranie, rżnięcie, i pieprzenie po ciemku oraz kuchcik Roch i folia aluminiowa w ekwipunku zrobiły swoje. Mam nadzieję, że następnym razem też coś wymyślimy. A Wajs zrobi.

01

Zresztą z folią aluminiową historia nie skończyła się w czwartek. Około 5:30 AM w niedzielę, starą piracką tradycją śpiący już wówczas kucharz miał być ową folią owinięty i upieczony, skończyło się jednak na choince, przerobionej potem na zamek tylko dla Foxa.

Z nowinek – był basen, a co istotniejsze ludzie na tyle nietrzeźwi, aby pływać w nim o 8 rano. Woda była, że tak powiem orzeźwiająca, zwłaszcza dla Zientola, który dzięki uprzejmości i niewielkiej pomocy Mara, z basenu skorzystał w pełni wyekwipowany, uratowałem tylko jego piwo.

Ale wyjazd to nie tylko świetne towarzystwo, ale także granie. Osobiście zaliczyłem cztery sesje, z których dwie poprowadziłem. W czwartek prowadziłem Weird Wars Rome, mam nadzieję, że będzie z tego dłuższa kampania – to info przede wszystkim dla Kevina, KFC, Rocha i Mara – który będzie miał zagwozdkę, bo zaczął też kampanię u Foxa, a wiele wskazuje na to, że będą one prowadzone w tym samym czasie.

W piątek sporo czasu spędziliśmy przy Crusiders of the Amber Coast, skład ekipy taki sam jak poprzednio, a pewnie za niedługi czas na blogu kolejne dwa raporty z naszej sagi. W sobotę poprowadziłem Krzyżowca czwórce graczy, którzy nie mieli wcześniej styczności z mechaniką SW. Tworzenie postaci zajęło nam jakieś dwie godziny, ale w tym czasie przerobiliśmy całą Jazdę próbną (i obiad), a nawet więcej, no i wyszła jedna sesja zamiast dwóch, ale bardzo zacna. Były też planszówki, ja najwięcej czasu spędziłem przy dodatkach do Dominiona (Seaside i Dark Ages) z Wajsem, Konradem i trochę Ewą. Było Ucho króla, i z pewnością Robinson Crusoe. Przyznam, że po ostatnim wyjeździe trochę brakowało mi Dixita.

02

Wyjazd był dość intensywny, tak w kwestii gier wszelakich jak i ilości zrealizowanych pomysłów z braku snu wziętych – pozdro na Tour de Jastrowiec Team – oraz opowieści dziwnej treści – kto przegapił wspominki Furiatha niech żałuje. Czasu na sen było niewiele, a niektórzy, jak Maro nie spali wcale, ani jednej minuty i do zmiany zdania na ten temat żaden fotomontaż mnie nie przekona.

03

Trochę brakowało mi rozmów o wszystkim i niczym, których treść jest nie do odtworzenia nazajutrz, zwłaszcza z Rochem, Smartfoxem i Furiathem (z Trikim trochę nadrobiliśmy w samochodzie), stąd zaznaczam nieśmiało, że na Figlarnym wyjeździe (23-26 października) poprowadzę jedną sesję i w jednej zagram.

Na koniec krótka, pełna prawdy opowiastka z memento mori w tle. W niedzielę około 11:00 Maro pojawił się na dole z alkomatem, którego kształt w jego ręce napawał mnie przerażeniem. No i sobie dmuchaliśmy. Gdy okazało się, że alkomat mruga do nas na pomarańczowo i czerwono, doszliśmy do wniosku, że łże, ba Maro zrobił nawet test pasywny powietrza i też błysnęło pomarańczą – więc wiadomo, alkomat w naszym towarzystwie się rozkalibrował. I wówczas przyszedł nasz gospodarz Darek, dmuchną gdzie trzeba i ten jeden jedyny raz zobaczyliśmy zieloną diodkę. Do domu pojechałem nieco później niż planowałem, zabrawszy ze sobą ile tylko się dało drogocennego, jastowskiego powietrza…

Udział wzięli:

04

Marek (Frimer), KFC, Kevin, Zientol, karp, Zydy, Viriel, Roch, Ame, Maro, SenMaro, Triki, Furiath, Psyl, Konrad, Wajs, Smartfox i Kemer.

Do następnego.

k2

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wyjazdy erpegowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „zRESETowani

  1. Furiath pisze:

    Dzięki wielkie! Najlepsze, że nie pamiętam, żadnych wspominek…

  2. Senmara pisze:

    Było zacnie, ale nie reklamuj tego za bardzo, bo się t tego zrobi konkurencja dla pyrkonu 🙂

    • karprpg pisze:

      Jak za bardzo urośnie, to uciekniemy i zrobimy po cichu jakąś małą imprezkę, tak dla 47 roninów 🙂 A poważniej ilość ludzi jest ok, myślę, że tym razem po prostu tak wyszło, a w październiku będzie 12-15 osób.

  3. smartfox pisze:

    Karp, dobrze, że przypomniałeś opowieści Furiatha. Michał wisi mi terapeutę (jakim cudem tacy ludzie jak wspomniana pani z córką mogą istnieć) oraz lekarza (ból szczęki i przepony). Opowieści studenckie rocks!

    Maro i zamek, Maro i basen, Maro i FF… Cholerny dywersant i prowokator :).

    Wajs w ogóle w moich oczach błyszczał niczym wielki diament (literalnie i przenośnie :)) – opowieści o Wenezueli, Afryce, katowanie ludzi dziwnymi trunkam,i oraz pomysł na szybkie obiady. Poszpanowałem przed żoną (co najważniejsze bez przemęczania się niepotrzebnego w kuchni :)).

    Zientol, chował się w naszej wałbrzyskiej patologii, więc co się dziwisz. Możemy więcej dziwaków przywieźć :).

    • Zientol pisze:

      Tomaszu to nie patologia! To Wałbrzyska Brać eRPeGowa mnie tak wychodowała. Z niejakim udziałem Drużyny Rycerskiej Zamku Książ i Wolnej Kompani Zamku Bolków. Do tego jeszcze można zaliczyć niezliczone ogniska z pancurami, metalami, a przede wszystkim miłość do motocykli. No i wyszło takie coś jak ja we własnej osobie.

  4. karprpg pisze:

    Więcej dziwaków? Zaraz jeszcze powiesz, że gracie z kobietami 😛

  5. Zientol pisze:

    Rybko, ale co masz na myśli pisząc: „Zientol, gdzieś Ty się tyle czasu ukrywał?”? Czy ja coś zrobiłem złego, a może właśnie nie zrobiłem? Za dużo mówiłem, czy za mało? Z tego co pamiętam, to nie szukałem szafy do Niarni. No chyba, że o czymś nie pamiętam. 🙂

  6. Maro pisze:

    Ech, jak miło, że już za 99 dni ponownie spotkamy się w tym zacnym gronie by kontemplować i uprawiać rozpustę intelektualną 🙂 Projekt „FF” vel „Cheerful cock” … pomysły na gadżety około imprezowe same „staja” przed oczami

  7. triki pisze:

    tak
    rower

  8. Konrad pisze:

    Dzięki, było na prawdę fajnie 🙂

  9. Viriel B pisze:

    Dziękowałam na Fb, podziękuję też tutaj (nawiązując do starego dowcipu: wolę dziękować niż przepraszać :P). To był rewelacyjny wyjazd, który zaowocował ukierunkowaniem ciekawości poznawczej szczecińskiej ekipy na SW. Niebawem potestujemy Rippersów, a w niedalekiej przyszłości „All for one”. Żeby było jasne, Rybeńko – wszystko rzucimy w kąt dla Krzyżowca, gdy w końcu… No, właśnie: pisz, pisz…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s