Krzyżowcy Bursztynowego Wybrzeża po raz dziesiąty

Home sweet home

Kevin – Gottfryd Schmetterling, czyli kochanek wielce wybredny

karp – Georg von Altruppin, pan na zakonnych włościach

Maro – sierżant Uwe, po prostu Uwe

senmara – pani Blanka van Meer, kobieta, która obyczajów nie łagodzi

Zydy – rycerz Marit von Zingvalda, kochanek wcale niewybredny

oraz Smartfox – jako postaci mniej i bardziej erotyką podszyte, w tym dwunastolatek w obcisłym niebieskim wamsie, legat papieski i wioska Bałtów.

Dziesiąta sesja pod szyldem CotAC miała miejsce w gościnnej Chacie Morgana na EVIL-u, gdzie zagraliśmy w nieco odmienionym składzie. Po raz pierwszy zabrakło świeżo upieczonego brata Bożybłęda, znanego niegdyś jako Eryk Trójwierca (do następnego Araven), a szeregi ekipy zasiliła białogłowa, z urodzenia Czeszka, po mężu Niderlandka Blanka van Meer oraz rycerz niemiecki Marit von Zingvalda.

Rozpoczęliśmy od przygotowań do powrotu na zakonne włości, do naszego Ascheraden. Niewiele brakowało, a na przygotowaniach by się skończyło. Uwe jak zwykle znalazł niedokończone interesy, Georg problemy finansowe, a przydzielony do obsady Ascheraden rycerz Marit wplątał się w romans ze zdecydowanie niewłaściwą kobietą. Najgorzej wylądował jednak Schmetterling, który w romans z legatem papieskim wdać się nie chciał. Tu z odsieczą przyszła nam nowa sąsiadka naszych włości, wdowa Blanka van Meer, która ocaliła skórę zakonnika oddając na nauki do legata swojego młodego giermka.

W Ascheraden zgodnie z wytycznymi von Balka zaczęliśmy z grubej rury, czyli od przebudowy naszej siedziby na kamienny zamek. Rychło okazało się, iż nasze działania są bardzo niewygodne dla starych „dobrych” futrzatych znajomych – vilcacis.

Po kilku tygodniach od rozpoczęcia budowy, zamordowano Maksisa, strarszego wioski, z którym mieliśmy bardzo dobre stosunki i darzyliśmy się wzajemnym zaufaniem i szacunkiem. Morderstwa dokonano w taki sposób, aby rzucić podejrzenia na chrześcijan, a konkretnie Zakon. Śladów wskazujących na zabójców było tak wiele, że miejscowi uwierzyli w nie bez problemu, drużyna jednak zwęszyła pismo nosem i nie dość ze nabrała podejrzeń, to nie dała się sprowokować tanim zagrywkom młodego, wojowniczego Gastisa.

Doszło też do drugiego morderstwa, tym razem ofiarą był chrześcijański najemnik, jednak nie zamierzaliśmy szukać winnych, wiedzieliśmy, że szybko zgłoszą się do nas sami. Ledwie dwa dni od pogrzebu Maksisa, dokonano napadu na transport budulca murów naszej przyszłej twierdzy. Na miejsce zdarzenia zdążyliśmy w ostatniej chwili, aby zapobiec wymordowaniu robotników, nie zwlekając rzuciliśmy się w pościg za napastnikami.

Spodziewaliśmy się ludzi Maksisa, lecz nie do końca tak to wyglądało. Starliśmy się ze znacznie liczniejszym od nas oddziałem napastników. Z walki najbardziej pamiętam krytyczne trafienia Blanki, która czterema kolejnymi strzałami „zdjęła” czterech napastników i to strzelając z końskiego grzbietu. Gottfryd i Marit pracowali wespół jak kombajn, a Uwe w swoim stylu wyłapywał kolejnych nieszczęśników bełtami. Georg w tym czasie zaliczył prze-epicki fikołek w pełnej zbroi przez koński grzbiet (rzut na obrażenia był łaskawy), a potem mniej epicką bo dość krótką walkę z jednym vilkacis. Dobrze trafiony pierwszym uderzeniem wilkoczłek zginął po dwóch, czy trzech rundach.

Pojmane sługi vilkacis, które okazały się ludźmi, oddaliśmy Gatisowi i starszyźnie wioski, aby sami wymierzyli im sprawiedliwość. Oszczędzi nam to ewentualnej zemsty i pozwoli samemu karać własnych ludzi, gdyby zaszła taka potrzeba.

Dzięki odpowiednim (mechanicznym) zasobom udało nam się przyspieszyć budowę zamku o jeden sezon (porę roku), zatem z ośmiu zostało ich jeszcze sześć. Blanka na zimę została z nami, ogarnia sprawy kwatermistrzowskie i… szkoli naszych ludzi w łucznictwie. Uwe prowadzi największą i najlepszą gorzelnię w krajach Bałtów. Tak mija nam zima.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Crusaders of the Amber Coast. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Krzyżowcy Bursztynowego Wybrzeża po raz dziesiąty

  1. smartfox pisze:

    Blanka van Meer – „Ta, która wszystko słyszy”! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s