KB#48: Miejmy to już za sobą

Temat obecnego karnawału, czyli Erotyka w RPG wydaje mi się wyjątkowo nieatrakcyjny, gdyż moim zdaniem wzbogacanie sesji o te właśnie elementy niczemu nie służy. Opinia ta jest oczywiście całkowicie subiektywna i poparta jedynie doświadczeniami z sesji z ludźmi, z którymi grałem i gram. Aby jednak nie było, że zamykam temat w „bo nie”, dodam jeszcze kilka słów.

O czym w ogóle mowa?

Pisząc o erotyce w RPG odnosić się można do definicji ogólnej, nawiązującej do stanu podniecenia seksualnego, czy pożądania, ale także do wrażeń estetycznych, gdzie idąc „na łatwiznę” za wiki: W odróżnieniu od pornografii dzieła erotyczne przedstawiają seksualność człowieka bez dosłowności anatomicznych aktu seksualnego. Choć granice bywają tu płynne i nie zawsze wyraźne. Paradoksalnie przaśne, rubaszne opisy, którym bliżej do dialogów spod knajpy, niż poezji na sesji sprawdzają się imho lepiej, bo są zdawkowe, opisują dosadnie i w kilku słowach domykają wątek. Oczywiście mają one sens gdy drużyna jest bandą rzezimieszków, barbarzyńców, czy najemników, a nie szlachetnymi rycerzami, uczonymi, czy wampirami z łezką kręcącą się w oku. Tylko czy to jeszcze erotyka? Seksualność owszem, co do erotyki mam poważne wątpliwości.

Co wnosi erotyka do moich sesji?

A raczej co wnieść by mogła. To chyba największy problem z „całym tym seksem”. Nie widzę powodu, dla którego miałbym wplatać erotyczne opisy na sesji. Jestem uzależniony od fabuły, ciekawą intrygę i akcję łykam jak pelikan rybkę, a potem wlokę w dziobku na sesję dla graczy. Co atrakcyjnego może nieść opis sceny erotycznej? Postać gracza może być zaskoczona in flagranti przez zazdrosnego męża, albo po prostu w czasie schadzki mogą ją dopaść łowcy nagród – tyle, że w scenie takiej, wcale nie jest potrzebna erotyka, a akcja, którą można okrasić odrobiną humoru.

Czy erotyka jest konieczna? Nie, nie jest. W RPG wiele rzeczy można pominąć, bo jest nudne. Ckliwe i wzniosłe opisy można sobie darować z równą łatwością, jak czynności pragmatyczne. Wyobraźmy sobie prostą sytuację – mamy na sesji gracza lub MG, którego hobby to jazda konna. Człowiek ten bez problemu może opisywać proces siodłania i czyszczenia konia przez kwadrans, nazywając wszystkie te skórzane paseczki po imieniu i używając fachowego słownictwa – tylko po co? Nie lepiej powiedzieć po prostu „siodłamy konie i w drogę”? Nuda na sesji jest dla mnie wrogiem dobrej zabawy.

Opis erotyczny to „zabawa” dla jednego, dwóch graczy, którzy w scenie uczestniczą – co robi reszta? Słucha z wypiekami na twarzy? Nie, nudzi się. Nie mówiąc już o tym, że autentyczne mizdrzenie się dwójki graczy do siebie jest po prostu żenujące. Sesja to nie wyrko.

Odnośnie ilości graczy biorących udział w scenie erotycznej – jasne, że można pokusić się o opis orgii, ale tak na poważnie – ile w tym będzie erotyki, a ile sprośności i wyuzdania?

Żenada

W swoim wpisie Beamhit, stara się doradzać jak uniknąć żenady podczas wprowadzania wątków erotycznych na sesjach. Ja radziłbym raczej zastanowić się: czy w ogóle warto? Ile można dzięki temu osiągnąć, a ile stracić? Jaka jest szansa na szyderę, a jaka na autentyczne uniesienie? Nie każdy pisarz, który potrafi świetnie i zrozumiale przedstawić zawiłe intrygi i wartką akcję, umie nawet na spokojnie opisać scenę łóżkową. Książka ma tę przewagę, że czytamy ją sami w spokoju, na sesji gramy ze znajomymi, o głupi żart, który w mgnieniu oka rozwali narrację łatwiej niż o mutanta w Altdorfie. Myślisz, że masz większy talent i charyzmę, a Twoi gracze są wyjątkowi? Powodzenia.

Obok erotyki

Flirt jest elementem, na który można sobie śmiało pozwolić bez ryzyka narażania się na drwiny. Obojętnie czy dialogi są dowcipne czy całość traktujemy śmiertelnie poważnie, może to być element intrygi lub po prostu miłe ubarwienie sesji. Tyle, że flirt o erotykę ledwie się ociera, a jak przychodzi co do czego, wystarczy jedno zdanie o „pełnej wrażeń nocy”, albo niechby tam, rzut kośćmi, który określi czy owa noc, aby na pewno była taka niezapomniana.

Nie lubię poruszać na sesji tematyki gwałtów, jeśli już to raczej jako wydarzenia, które miały już miejsce, a podkreślają zezwierzęcenie przeciwnika. Nie „zafunduję” gwałtu postaci gracza, bo to zwyczajnie niefajne. Gwałt, mimo iż jest nacechowany seksualnością, nie ma z erotyką nic wspólnego.

Zostawmy cesarzowi co cesarskie

Nie przychodzę na sesję erpegową, aby dostać ckliwą, tanią erotykę, szczerze powiedziawszy w ogóle nie przychodzę po erotykę. Chcę być cholernym Indianą Jonesem, Conanem Barbarzyńcą, albo Gandalfem, kimś kim nie będę w prawdziwym życiu. Erotykę rezerwuję sobie na inne okazje, bo jej wyimaginowana wersja jest przereklamowana. Poważnie.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Karnawał blogowy, RPG ogólnie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

25 odpowiedzi na „KB#48: Miejmy to już za sobą

  1. Diabeł pisze:

    Chcesz być Conanem bez erotyki? Wróć do czytania tego wspaniałego cyklu naszpikowanego erotyzmem i seksem…

    • karprpg pisze:

      Diabeł, rzuć okiem raz jeszcze:
      Po pierwsze, piszę, że: „przaśne, rubaszne opisy, którym bliżej do dialogów spod knajpy, niż poezji na sesji sprawdzają się imho lepiej, bo są zdawkowe, opisują dosadnie i w kilku słowach domykają wątek. Oczywiście mają one sens gdy drużyna jest bandą rzezimieszków, barbarzyńców, czy najemników”
      Zatem na mojej sesji Conana może być taka sytuacja: „Pod ścianą stały dwie dziewki, zapytali mnie którą wolę – odparłem, że wszystkie trzy, bo córka karczmarza też była niczego sobie”.

      A poniżej masz sugestię erotycznego opisu z bloga Beamhita – tego na mojej sesji nie znajdziesz 🙂 :
      „Chwytam jego i swój członek w swoją dłoń. Ocieram je miło o siebie, a kciukiem podrażniam nasze żołędzie.”

  2. No to mój MG ma talent i charyzmę, a my jesteśmy wyjątkowymi graczami 🙂

  3. mrufon pisze:

    Ciekawe ile w rozbudowywaniu wątku seksualnego i podobnej narracji jak karp napisał w ostatnim akapicie, jest kompensacji codziennych niedostatków…

  4. mrufon pisze:

    Zgoda, ale poturlać se możemy w realu bez problemu a z zabiciem człowieka czy kradzieżą tudzież rozbiciem bandy łupieżców już znacznie gorzej.

  5. mrufon pisze:

    Poturlać się miało być czyli posmyrać.

    • Radoslaw Idol pisze:

      Zgoda, ale już udział w orgii czy seks ze smokiem, zazwyczaj jest jeszcze mniej osiągalny dla nerda, niż walka z bandytami 😉

      • Av pisze:

        A może po prostu większość z nas uprawia względnie satysfakcjonujący seks i nie musimy sobie niczego kompensowac w tym względzie na sesji. Seks w naprawdę wszelkich formach jest dostępny. Chcesz orgii, idziesz na orgie, chcesz smoka, to kupujesz sobie warana z komodo. Przeciętny człowiek nawet w tak zacofanym kraju jak nasz może sobie ogarnąć taki seks na jaki ma ochotę. Po co kompensowac na sesji?

  6. Radoslaw Idol pisze:

    Seks i Geek to oksymoron 😉

    Ach, kolejny argument o kompensowaniu sobie czegoś. Po co udawać Indianę Jones, nie lepiej sobie skończyć archeologię? Po co rekompensować sobie granie żołnierzem, kiedy możesz wstąpić do armii? Kiedyś pisał o tym zigzak, i go ludzie zjechali. Ale chętnie przywołują jego argumenty, kiedy im to pasuje 😉

    Nie wspominając o tym, że argument o kompensowaniu (IMO) ociera się o argumentum ad personam. Czyli jest miałki i nic nie wnosi do dyskusji.

    Pozdrawiam. Wasz szczęśliwie żonaty i nie zaglądający wam do łóżka Beamhit.

    PS. Za seks z waranem komodo idzie się w Polsce do pierdla. Lepiej sobie zagrać.

    • karprpg pisze:

      Jak w podejściu do tematu mocno się różnimy, tak pod tym komentarzem podpiszę się ręką i nogą, czy czym tam wątek wymaga.
      Że niby robię postać zabójcy, bo na codzień marzę o zabijaniu ludzi? A w Rippersów pewnie gram księdzem, bo mi się marzą misje… Poważnie?
      I fakt, insynuowanie, że ktoś gra tak, a nie inaczej, bo mu w wyrze nie wychodzi jest, powiedzmy, nieelegancki.
      Natomiast argument Trikiego trafia w sedno.

      • Radoslaw Idol pisze:

        Akurat do mnie argument średnio trafia, bo nie wiem jak mam interpretować zwrot „erotyka była ważna, i wpłynęła na grę, fabułę”.

        Ważna – dla kogo ważna? Dla graczy? Dla fabuły?

        Wpłynęła na grę – przez to, że była, czy mechanicznie?

        Wpłynęła na fabułę – znaczy co? Znowu przez mechanikę, czy przez to, że była?

        Kiedyś prowadziłem niezłą kampanię w Sciona, było tam dwoje graczy, każdy z nich był synem Lokiego. Nie tylko opiekowali się swoją siostrzenicą (córka Hel), ale obydwoje byli nią zafascynowani, nie koniecznie w taki sposób, jaki fascynuje się wujek swoją siostrzenicą. A że ona lubiła dwóch wujków (obydwóch kokietowała), to sobie często wchodzili w paradę, i czasami sytuacja przed to się komplikowała. Chociażby tym, że zamiast walczyć z pomiotami tytanów, to zwalczali siebie na każdym kroku (prawdziwa walka kogutów). Dwoje graczy walczyło o bohaterkę niezależną, i nieźle się przy tym bawili. I tak, były sceny erotyczne lub przesiąknięte erotyzmem. I tak, niektóre sesje kręciły się wokół relacji bohaterów – głównie na kombinowaniu, jak zdobyć, a zarazem przeszkodzić temu drugiemu. I tak, wiem, że dla niektórych Moda na Sukces to nie jest godna fabuła dla erpegów. Ale pytanie – liczy się?

        PS. Rozumiem, że nikt nigdy nie miał sytuacji na sesji, że dwoje graczy walczyło o względy tego samego enpeceta?

      • karprpg pisze:

        Beamhit,
        Czy w przedstawionym przez Ciebie przykładzie opisy scen erotycznych miały znaczenie dla fabuły? Czy gdyby sceny uwodzenia kończyły się cięciem w momencie gdy jest jasne, że dwie postaci będą się kochały coś by się zmieniło?
        Miłość, czy nawet pożądanie jako motor działań są fajne, tyle że nie uzasadniają potrzeby odgrywania scen intymnych.
        I tak, gdyby MG powiedział mi, że dzisiaj gramy w Modę na sukces, prawdopodobnie zaproponowałbym zamiast tego partyjkę Dominiona.

      • Radoslaw Idol pisze:

        Ach, rozumiem.

        Ale w tym momencie nie uderzasz konkretnie do erotyki, ale do koloru. Bo idąc tym torem to mamy taką scenę:

        – Doganiasz mordercę swojej żony.
        – Atakuję go mieczem. Turlu, turlu. Trafiam. Turlu turlu. 1568 obrażeń.
        – Zabijasz go. Dopisz sobie 200 PD.
        – Idę na grób żony.
        – Jesteś na grobie.
        – Płaczę.
        – Płaczesz.
        – Idę do karczmy.
        – Jesteś w karczmie.
        – Podrywam karczmarkę.
        – Rzucaj.
        – Wychodzi.
        – Podrywasz.
        – Idę uprawiać z nią seks.
        – idziesz i Uprawiasz.

        Można dorzucić oczywiście kolor (opis). Ale po co, skoro to i tak nic nie wniesie do fabuły? 🙂

        PS. I są gracze, którzy tak grają, i się przy tym dobrze bawią. Ale wychodzę z założenia (może błędnego), że Wy takimi graczami nie jesteście.

      • karprpg pisze:

        Inni trywializować być źle, Kali trywializować być dobrze. Na wszelki wypadek Kali dodać na koniec, że wy tacy nie być.

        Brawo.

    • mrufon pisze:

      Nie jest miałki bo opisuje istotę zjawiska i szerokie grono opowiadających jak to bohater „dzierży w dłoni drżącego penisa” czy inne bzdety. Miałem takiego MG w czasach studiów (Pióro – pozdrawiam Cię), budzące niesmak sceny pseudo erotyczne były jego znaczkiem firmowym.
      Ja uważam, że „rozerotyzowywanie” sesji to przejaw powszechnie wyszydzanego gawędziarstwa i jako takie dopiero jest miałkie, podobnie jak zestawianie w jednym szeregu detalicznego odgrywania scen erotycznych z odgrywaniem ról, notabene niekoniecznie pożądanych w realu – w przeciwieństwie do seksu. No i wreszcie erotyka to sprawa dość intymna i nie każdy chce by nią na sesji epatować. No i tu się nasuwa kolejne skojarzenie – z ekshibicjonizmem.

      • Radoslaw Idol pisze:

        Hej, ale naprawdę argument AV dla mnie brzmi między wierszami tak: Beamhit to dupek, z chujowym życiem erotycznym, dlatego jest śliniącym się półgłówkiem, zmuszającym swoich biednych graczy do słuchania jego taniego erotycznego gawędziarstwa 🙂

        Dlatego wybacz, ale podtrzymuję tezę, że to argument ocierający się o argumentum ad personam. Czyli jak każdy argumentum ad personam, jest dla mnie miałkim argumentem.

        A, i że też tak siebie zacytuję:

        „I jeszcze raz – wpis dla tych, którzy chcą. CAŁĄ GRUPĄ.”

        Skoro Pióro dalej forsował swoje opisy na sesji, pomimo twojego stanowczego sprzeciwu, to tak, to jest miałkie.

        Chyba, że nie było sprzeciwu z twojej strony (nie wiem, nie grałem z wami), to w tym momencie wina leży też trochę jednak po twojej stronie.

  7. Tak można używać erotyki na sesji:

    Sesja: Awanturnicy na urlopie.
    Ja gram wojowniczkę na urlopie, dwa tygodnie do kolejnych lochów, stwierdzam, że z nudów to ta moja bohaterka będzie chciała się przespać ze sprzedawcą mieczy. Może z pół sceny podchodów, oboje są zainteresowani etc. Koleś zaczyna wojowniczkę rozbierać i zauważa, że ma ona ranę na brzuchu. I – mimo podniecenia – przerywa i pyta, czy ona na pewno chce uprawiać seks, żeby jej tej rany i opatrunku nie naruszyć. Opowiadamy, że on wybiera taką pozycję, żeby się o jej zdrowie zaopiekować, opowiadamy, że ona z kolei gwiżdże na to i trochę widzi to jako nadopiekuńcze. Opowiadamy, że koleś ma ogorzałe od ognia ciało (jest kowalem) i że ona ma muskularne uda i ramiona i że go to podnieca. Opowiadamy też, że tuż przed wytryskiem on wycofuje członek (i mówi, że nauczyła go tego jego żona, bo nie chciała zajść w ciążę).

    To jest cała masa informacji, na temat charakteru obu postaci. W zasadzie każdy z tych elementów mówił coś o postaci, pokazywał relację między nimi, pchał fabułę do przodu, i miał swoją kontynuację później, w innych scenach.

    Inna scena, Apocalypse World, ja jestem MC.
    Kontekst: Admondo, kobieta, która z aniołem okazjonalnie uprawiała seks, jest ciężko ranna (spadła z 3 piętra pueblo). Wiemy, że wcześniej zaczęła gotować w jego domu, jakby chciała zostać na dłużej. Teraz dostała 3-rany, prawdopodobnie ma uszkodzony kręgosłup, anioł musi się nią zająć. Ktoś pobiegł po jego sprzęt, anioł nie może do tego czasu wiele zrobić, więc otwiera mózg na psychiczny wir. To oznacza, że mogę zadać 1-2 pytania i udzielam informacji na temat obecnej sytuacji. Moje pytanie to: kiedy ostatnio uprawiałeś seks z Admondo? Jak to wyglądało? Odpowiedź: Przyszła, była smutna, nie wiem dlaczego. Chciała uprawiać seks, ale widziałem, że jej nie sprawia przyjemności, więc zaczęliśmy się przytulać. Moje pytanie: miałeś wytrysk? Odpowiedź: Nie, zrezygnowałem.

    Tu znowu raz, że definiowaliśmy relację między postaciami (to była jedna z pierwszych scen i wprowadzonych postaci, więc chcieliśmy też mieć się na czym oprzeć. Dwa, że pytania były przez psychiczny wir, który jest wścibski i nachalny i nie uznaje granic. Pojawiły się też zestawienia: seks i śmierć, oraz cielesność uszkodzonego kręgosłupa i fizjologiczność seksu. Dodatkowo wytworzyło zaangażowanie w postać Admondo, która jeszcze chwilę wcześniej była imieniem i jednozdaniową motywacją. Co więcej, z rzutu na leczenie wyszło, że konieczne jest 36 godzin ciągłej intensywnej opieki nad nią, żeby miała szansę na przeżycie. W kontekście ustalonej fikcji wydaje się interesujące, co zrobi z nią dalej anioł.

  8. mrufon pisze:

    Trudno mówić o winie po mojej czy raczej naszej stronie, bo nie mieliśmy wyboru. Temperowaliśmy człowieka ile się dało ale z miałkim (popularna przydawka) efektem. Ktoś musiał prowadzić bo granie było jak pompa insulinowa dla cukrzyka. Próbowała też koleżanka wprowadzić nieco erotyzmu do sesji ale po pierwsze odbiór był nikły a po drugie prowadziła rzadko. Przez lata grałem z mnóstwem ludzi i nigdy nie zauważyłem by rozbudowany aspekt erotyczny był pożądany a wielokrotnie gadało się o oczekiwaniach. Ja wiem, argument że katolicy mają rację bo są w większości jest słaby, ale widocznie sfera przeżyć erotycznych jest zarezerwowana dla alkowy. Dla większości.
    To nie oznacza, że Beamhit jest śliniącym się ekshibolem. Każdy ma inne oczekiwania i bawi się na swój sposób. Ja oceniam ze swojej perspektywy, Ty ze swojej, i obaj mamy rację. Nie słyszałem o wspólnym mianowniku dla wszystkich, do równania na dobrą zabawę.

  9. Av pisze:

    Ok, jeżeli kogoś urazilem komentarzem to najmocniej przepraszam. Faktycznie mogło zabrzmiec personalnie, a chodziło mi raczej o spostrzeżenie natury… „wiekowej”. Po prostu większość ludzi, z którymi się stykam podchodzi do kwestii seksu z dystansem. Dystans wynika tu chyba z tego, że seks staje się czymś codziennym, „zwykłym” (i to wcale nie w negatywnym znaczeniu). Nawet pornole tracą na niesamowitosci coś tak koło 16 roku życia… A skoro coś jest codziennością to nad czym tu się roztkliwiac w czasie sesji? Orgie? Odrobina starań i można to wszystko mieć o ile mu tego potrzeba. Jak już ktoś napisał na żywo smakuje lepiej.

    I jeszcze raz nie twierdzę tu że moje jest lepsze, raczej staram się odpowiedzieć na pytanie dlaczego tyle wpisów w tej edycji karnawału dotyczyło nie erotyki, a raczej tego dlaczego jej na sesjach nie ma.

  10. triki pisze:

    Przeczytałem przykłady @nakedfemalegiant.

    To nie jest RPG, w które chce grać. NIGDY!

  11. mrufon pisze:

    Ze wstydem przyznaję, że wcześniej nie chciało mi się czytać tego wpisu. Mea culpa. Triki jednak się oburzył więc zajrzałem. No i też podziękuję za wycofywanie członków i muskularne uda.

  12. karprpg pisze:

    @ nakedfemalegiant
    Na podobnej zasadzie relacje między postaciami można określać na podstawie opieki nad młodszą siostrą, opowiadaniem o przeżyciach postaci, czy nawet zakupami, albo wspólną kolacją w restauracji. Jeśli ktoś lubi, może odgrywać dosłownie wszystko. Tylko (trzymam się pierwszej sceny bo AW niemalże nie znam):
    – Podana przez Ciebie scena jest dla mnie zwyczajnie nudna
    – Podana przez Ciebie scena przeznaczona jest dla jednego gracza i MG, o ile to możliwe staram się dostarczać rozrywkę całej drużynie.
    – Dosłowne sięganie po cżłonka jest dla mnie zbyt dosadne, to bardziej porno niż erotyka.

    Zdecydowanie wolę inną konwencję: intrygę, przygodę, akcję, taką rodem z Indiany Jonesa i nagości potrzebuję na sesji mniej więcej tyle co w tym filmie. Lubię rpg jako rozrywkę lekką i przyjemną, nie sięgam po tematy zbyt osobiste, czy intymne. To nie kwestia „dojrzałości”, czy „purytańskich zasad”, a świadomego wyboru. Tych „trudniejszych tematów” mam dosyć na co dzień, na sesji od nich odpoczywam. Wiem, że moi gracze mają podobnie, bo o oczekiwaniach, pomysłach, konwencji często rozmawiamy – więc wszystko jest na swoim miejscu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s