GEJ 2013 – krótka (foto-) relacja

Trzeba było być sprytnym jak Triki i wziąć wolny poniedziałek, bo poza snem, na wyjeździe nie brakowało mi niczego. Dobrze znana miejscówka tylko potwierdziła swoje walory, a gospodarze to bardzo sympatyczni (i wyrozumiali) ludzie, którzy serwowali nam dobre żarełko – chleb na domowym zakwasie wymiata. Było sporo grania w erpegi, odrobina planszówek i kacianek, a co najważniejsze świetna ekipa.

W czwartek zjechało się nas osiem osób, sympatyczny towarzyski wieczór okraszony Neuroshimą Hex, LotRem TCG i Mafią na „nowych, lepszych zasadach” zakończyliśmy o piątej. Wygadanie się przy drinku z 1/6 litra wódki to bardzo dobry pomysł, jedyne co bym zmienił na przyszłość, to zrobienie kart postaci, które zajmuje w cholerę czasu.

W piątek rano dołączył Araven i KFC i polecieliśmy na dwie ekipy, Triki poprowadził Klanarchię, a ja Krzyżowca.

Obrazek

K+: Kawałek karpia, Furiath, Rochu, KFC i Zydy po drugiej stronie obiektywu

Obrazek

Jako, że pogoda nas rozpieszczała, Triki zgarnął ekipę na dwór, a my mieliśmy całą knajpę dla siebie. Robienie postaci do Savage Worlds zajmuje w cholerę czasu, nie inaczej było z Krzyżowcem, a potem B&B. Tak czy siak poleciały dwa pierwsze scenariusze krzyżowcowej kampanii, a do dwudziestej ściągnęła reszta ekipy, czyli Wajs, Smartfox oraz Kamil. I Maro.

Po przerwie na żarełko poprowadziłem B&B, w tym samym czasie Kevin rozpoczął Achtung Cthulhu, a fejtowa ekipa Trikiego podróż przez las, z którego już nie wyszła. Prowadzenie zakończyłem kawałek po trzeciej (Kevin, skubaniec o piątej), a o siódmej z Rochem gasiliśmy światła. W międzyczasie wydarzyło się wiele rzeczy, które miały sens i były zabawne dokładnie wtedy. Było w cholerę śmiechu, nieco obaw, pępek Zydego oraz Tomek Zombie Fox. I Maro.

Następny dzień zaczął się jakoś tak później. Zanim się pozbierałem do prowadzenia rozegrałem kilka partyjek tenisa stołowego – bez śniegu nie jest tak trudno.

Obrazek

Tymczasem Kevin „Niezmordowany” od dziesiątej do niemal siedemnastej kończył mackowatą sesję, która okazała się najdłuższa na całym wyjeździe. W międzyczasie Zydy musiał wcześniej wyjechać, a potem pomieszaliśmy składy i ruszyliśmy z kopyta dalej.

Obrazek

Klanarchia: Senmara, Furiath, Triki, Kamil i Karax (w tle Gotfried Schmetterling przekrada się na sesję CotAC)

Obrazek

Edge of the Empire: Wajs i KFC w szponach Rocha

Obrazek

CotAC (relacja niebawem): Araven, Kevin oraz prowadzący Smartfox. I Maro.

Po sesjach zdążyliśmy jeszcze pograć w planszówki i… porozmawiać. Roch i Triki udowodnili, że da się wypić bez pośpiechu pół litra w pięć minut we dwóch.

Podczas tego wyjazdu poznałem troje ludzi, ze wszystkimi udało mi się zagrać, mam nadzieję, że nie nie po raz ostatni. Ci co byli w sumie wszystko wiedzą, ci którzy tym razem nie mogli jechać niech żałują. Jeden wniosek, który nasunął się i mi, i Trikiemu – maratony prowadzenia nie wychodzą zbyt dobrze. Na sesji B&B znacznie spadły mi obroty, a skoro czuję to ja, to widzą to gracze, zatem jeden wyjazd = jedno prowadzenie. Do zobaczenia w lutym – tak, tak, za miesiąc zaczną się maile.

Wystąpili:

Obrazek

Rochu, Karax, Wajs, karp, Triki, Maro, Smartfox, Furiath, Kevin, KFC, Araven, Senmara, Zydy, który wyjechał wcześniej oraz Kamil, który zdjęcie przespał. I Maro (wiem, że już wymieniałem, ale na drżący kciuk biskupa Modeny – ten człowiek zasługuje na niejedno powtórzenie).

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wyjazdy erpegowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „GEJ 2013 – krótka (foto-) relacja

  1. smartfox pisze:

    Ghoul! Ghoul nie zombie!

    • Maro pisze:

      Szkoda tylko, że Mag 27 poziomu Triki miał już niski poziom many i szybko stracił kontrole nad Tobą 😉

      • karprpg pisze:

        No i wszystko się wyjaśniło, mana była (w końcu zatankował do pełna), tylko rzucił złego spela, bo identyfikacja zua nie wyszła, i chciał biedak zombie kontrolować 🙂

  2. drozdal pisze:

    Fajnie dopasować twarze do nicków z odmętów interneta.
    Senmara i Furiath, nowy rok jakieś 5-6 lat temy w Poznaniu! Never forget!

  3. Furiath pisze:

    Zlot był boski, dawno jako gracz tyle sobie nie pograłem!
    Dro: heh, to był chaos i spontan! Teraz, gdybyście przyjechali mielibyście własne lokum na pięterku.

  4. Maro pisze:

    Jak zwykle, zarówno ekipa jak i miejsce tego spotkania na zajebistym level’u 🙂 Może uda nam się w lutym wyjść z lasu? Kto wie, kto wie…

  5. triki pisze:

    Hej,
    Dzięki za relację.
    Jak dla mnie dwie mega sesje w Klanarchie.
    Co do Fate – chciałbym w lutym wyjść z lasu 😉

  6. wajs pisze:

    Ja wam mówię wyjdziemy z tego lasu 😛 .
    Pod jednym warunkiem…….
    ZAKAZ PRZYNOSZENIA KABANOSÓW NA SESJĘ

  7. wajs pisze:

    No dobra numer z krakowską to bym chyba nawet odważył się zobaczyć 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s