Krzyżowcy Bursztynowego Wybrzeża po raz piąty

Litewskie wilkołaki kontratakują

W rolach głównych wystapili:

Araven – rycerz Eric Haraldson, nieustraszony tropiciel vilkacis, nadal na ścieżce poszukiwań „tego jedynego” wyznania

Kevin – rycerz zakonny Gottfryd Schmetterling, początkujący egzorcysta, pocieszyciel córek i matek pokrzywdzonych przez wilkolaki

karp – rycerz zakonny Georg von Altruppin, niebanalny uwodziciel, intrygant amator

Role drugoplanowe skrzętnie obsadził:

Smartfox – Maksis, kniaź, komtur Wilfried, jurna i lubieżna ragana, głos Baby z wody, kobieta-wilk, strażnicy, tubylcy i zjedzony chłopczyk – co w sumie złożyło się na naszego MG

Obrazek

Od akcji poprzedniej przygody minęło pół roku, mamy jesień 1236, wielkimi krokami zbliża się święto Velu Laiks, podczas którego rok wcześniej drużyna pierwszy raz zetknęła się z miejscowymi wierzeniami i ich manifestacją.

Do zakonnej warowni przybywa przerażona kobieta, której człowiek-wilk porwał dwoje dzieci. Napad bestii miał miejsce raptem kilkanaście minut wcześniej i choć rycerze zakonni niezbyt przejęli się losem nieszczęsnych dziatek, określenie człowiek-wilk podziałało jak przysłowiowa płachta na byka.

Klikaset metrów od miejsca gdzie porwano dzieci drużyna znalazła przerażoną dziewczynkę, a kawałek dalej pozbawione rączek zwłoki jej brata. Sukces w teście tropienia pozwolił Ericowi odnaleźć miejsce, w którym bestia przemieniła się w człowieka. Ślady niewielkich ludzkich stóp doprowadziły do zamku kniazia, a „rzutem na taśmę” krzyżowcom udało się dostrzec postać w białym gieźle, wchodzącą spokojnie do środka zamku pomiędzy strażnikami.

Po krótkim namyśle drużyna zdecydowała się nie atakować, a jedynie wypytać wartowników kto wchodził do środka. Motorem działań był nie lęk – to słowo jest Teutonom obce – a obawa o polityczne konsekwencje napadu na kniazia, człowieka, który władzy obecnie nie posiadał, ale cieszył się wielkim mirem wśród swoich. Wartownicy wbrew obawom drużyny, bez problemu powiedzieli kto wchodził nocą do zamku – Spidala, córka kniazia.

Drużyna złożyła raport komturowi, a gdy dostała od niego zielone światło na pozbycie się bestii, rozpoczęła przygotowania. Potrzebne były informacje o vilkacis, gdyż sami wiedzieliśmy nie za wiele. Źródlami wiedzy okazały się jurna ragana z pobliskiej wsi, która podczas pojenia nas afrodyzjakami podsunęła kilka pomysłów oraz… Baba z wody. Tym razem Staburadze nie ukazała się nam, ale słyszeliśmy jej głos. Obecność w okolicy kobiety-wilk jest bogince bardzo nie w smak, stąd dowiedzieliśmy się, iż vilkacis tracą kontrolę nad sobą w miejscach świętych. Przy okazji udało się upewnić jak zakończyć rozmowę ze Staburadze – wystarczy zapytać o jej męża, coś musi być na rzeczy…

Pozostało „jedynie” zwabić vilkacis na miejsce święte, zmusić do przemiany i pokonać. Aby nie było jednak zbyt łatwo, zdecydowaliśmy się zrobić to publicznie, tak aby Łatgalowie zobaczyli kto był „złym wilkiem”, a kniaź został ośmieszony. Do misternie uknutego planu wciagnęliśmy Maksisa, za naszą namową kniaź i jego piękna córka zostali zaproszeni na Velu Laiks, na którym była także i nasza drużyna.

Już na początku znajomości ze Spidalą okazało się, iż ma niebanalny gust, albowiem z drużyny najbardziej spodobał jej się łysy Teuton z połamanym nosem i bliznami na twarzy (wygląd 9), czyli Georg. Von Altruppin próbował przekonać do współpracy kniazia, choć nie do końca sam w to wierzył, udało mu się odbyć z nim wspólny spacerek po świętych kurhanach, dzięki któremu wiedział iż przynajmniej tatuś Spidali nie jest vilkacis.

Wszsytko przebiegało zgodnie z planem, do czau kiedy to Spidala zasłaniając się „cholera wie czym” zdecydowąła się nie wejść na poświeconą ziemię. Szybka improwizacja i zaryzykowaliśmy plan B, a potem od razu C.

Georg rugając Erica za rzekomy udział w pogańskich obrządkach przeszedł obok Spidali i pilnującej jej wartowników. Gottfryd, korzystając z odwrócenia uwagi stanął naprzeciw wilczycy i rozpoczął zaklęcie egzorcyzmu, to był nasz plan B. Niestety w przeciwstawnym teście zwyciężyła kobieta-wilk i nadszedł czas na plan C.

Ryzykując ośmieszenie, albo guzy na łbie Eric z Georgiem zawócili, chwycili Spidalę pod ramiona i nim zaskoczeni wartownicy zdążyli zareagować, przebiegli z nią kilka metrów i cisnęli ją na poświęconą ziemię kurhanów. No i stało się, natura vilkacis nie wytrzymała i Spidala na oczach mieszkańców wioski, swoich strażników i ojca przemieniła się w bestię. Do walki jednak nie dosżło, gdyż inteligentny potwór z zatrważajacą predkoscią rzucił się do ucieczki.

Kilka chwil później kniaź zebrał swoich ludzi i opuścił wioskę Maksisa. Ciężko powiedzieć, czy był bardziej przerażony tym co zobaczył, czy też ośmieszony. Jedno jest pewne, wśród swoich stracił twarz, jest politycznym trupem. Pozycja drużyny wśród Łatgali poszła do góry, ba, nawet komtur Wilfried przestał się boczyć (przynajmniej oficjalnie) i na koniec scenariusza, gdy wyprawiał nas do Rygi, pożegnał się z nami bez zawiści.

Idzie wojna, Wielki Mistrz zbiera chorągwie, nas jednak tam zabraknie – „załatwił” nam to komtur Wilfried. Była to pierwsza jak dotąd przygoda w settingu, w której nie doszło do ani jednej walki, moim zdaniem wypało bardzo dobrze. Scenariusz kończył pierwszą część kampanii zawartej w settingu. Na pogańskie, bursztynowe wybrzeże, wrócimy zapewne w lutym.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Crusaders of the Amber Coast, Raporty z sesji. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Krzyżowcy Bursztynowego Wybrzeża po raz piąty

  1. smartf0x pisze:

    Święto Velu Laiks, komtur Wilfried, a reszta się zgadza. Prawdopodobnie luty, choć pierwszy weekend stycznia mam wolny. Zobaczę jeszcze, może uda mi się coś ugrać na niego.

  2. karprpg pisze:

    Zedytowałem, dzięks.
    Pierwszy weekend stycznia na 90% spędzę w pracy, wiec raczej wypadnę. Wyjazdu wówczas życzę udanego, ale proszę pograjcie sobie na przykład w Conana 🙂

  3. Piotr Korys pisze:

    Hej, gdzie bedziecie grac? Bo w Amber Coast bym zagral, nawet moze znow przeczytam podrecznik. Ba, mam nawet nazwisko dla rycerza zakonnego i jego herb 😛 Tylko nie w 1szy weekend stycznia, bo 1. Mam wtedy Marysie, 2. Mrufon naciaga mnie na B&B, ale patrz 1.

  4. karprpg pisze:

    Mamy kilka dyżurnych erpegowych jaskiń, do kazdej masz blizej ode mnie 🙂
    Knuliśmy z Mrufonem duży wyjazd, na dwie grajace ekipy, ale z tego co widzę, to w styczniu raczej nie wyjdzie, bo cięzko terminy pozgrywać. Zatem w lutym spróbujemy ponownie, Natomiast w styczniu, albo pojadę z „Mrufonami”, albo tydzien później, bo 4-6 mogę być w pracy. jeśli tydzień póxniejto nie na CotAC, bo nie będzie Smartfoxa, a on prowadzi. Czekam jeszcze na odpowiedzi dwóch osób, ale gdyby termin 12-13 Ci pasował i wchodzilbyś w to, to szanse rosną. A jak będzie ekipa, to dogra sięwszelkie detale typu gdzie (najprawdopodobniej Luboradz pod Jaworem) i w co gramy.
    Imię? Ritter Petrus zu Ramel von Lignitz 🙂

  5. Piotr Korys pisze:

    Wtedy Lignitz byla jeszcze slaska 🙂

  6. mrufon pisze:

    …co nie przeszkadzało wielu rodom nosić się z niemiecka 🙂 Kolonizacja zaczęła się za Bolka Wysokiego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s